<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>komerski o słowach</title>
	<atom:link href="http://komerski.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://komerski.pl</link>
	<description>słowa / przekłady / historia</description>
	<lastBuildDate>Tue, 10 Aug 2010 13:40:48 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.1</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Sezon ogórkowy</title>
		<link>http://komerski.pl/2010/08/sezon-ogorkowy/</link>
		<comments>http://komerski.pl/2010/08/sezon-ogorkowy/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 Aug 2010 13:40:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>komerski</dc:creator>
				<category><![CDATA[komerski o słowach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://komerski.pl/?p=209</guid>
		<description><![CDATA[Rozjazdy się skończyły, nawał pracy nieco zmalał. Rozejrzałem się po zaprzyjaźnionych blogach i z lekką ulgą stwierdziłem, że choć w radiu i TV nie widać nawet śladu uspokojenia, to w sieci sezon ogórkowy trwa w najlepsze. Swoją drogą wiadomość to nie najgorsza, ponieważ może wściekłość Czytelników za długi brak aktywności będzie nieco mniejsza. Trudno też [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Rozjazdy się skończyły, nawał pracy nieco zmalał. Rozejrzałem się po zaprzyjaźnionych blogach i z lekką ulgą stwierdziłem, że choć w radiu i TV nie widać nawet śladu uspokojenia, to w sieci sezon ogórkowy trwa w najlepsze. Swoją drogą wiadomość to nie najgorsza, ponieważ może wściekłość Czytelników za długi brak aktywności będzie nieco mniejsza. Trudno też o bardziej pasujący do pory roku temat, jak ogórki właśnie.</p>
<p>Ogórek to po angielsku <strong>cucumber</strong>. Słowo to trafiło do języka Szekspira w <strong>XIV </strong>stuleciu, ze starofrancuskiego <strong>cocombre</strong>. Francuzi swoim zwyczajem zapożyczyli nazwę zielonego warzywa z łaciny, w której ogórka nazywano <strong>cucumis </strong>i tutaj etymologiczny ślad się urywa, choć wedle niektórych <em>cucumis </em>wziął się z jakiegoś dawniejszego języka. Warto tu może wspomnieć, że <em>cucumber </em>na Wyspach wygrał konkurencję ze słowem <strong>eortaeppla </strong>(w liczbie mnogiej) co oznaczało dosłownie <em>ziemne jabłka/jabłka ziemi</em>. Ciekawostką jest to, że  &#8211; o ile się orientuję &#8211; współczesne francuskie określenie ziemniaka -  pomme de terre &#8211; znaczy dokładnie to samo.</p>
<p>Anglicy nie od początku natomiast zapisywali owo słowo według dzisiejszej ortografii. W <strong>XVII </strong>i <strong>XVIII </strong>wieku zapisywano je <strong>cowcumber </strong>i odpowiednia do tego zapisu wymowa przetrwała do XIX stulecia. W słynnym, monumentalnym dziele poświęconym uprawie roślin <em>Paradisi in Sole Paradisus Terrestris</em> <a title="Parkinson (angielski)" href="http://en.wikipedia.org/wiki/John_Parkinson_%28botanist%29" target="_self">John Parkinson</a> (1567 &#8211; 1650), ostatni z wielkich angielskich zielarzy i pierwszy poważny angielski botanik, wyliczał sześć odmian warzywa:</p>
<blockquote><p>The long greene Cowcumber, The short Cowcumber; being short, and of an  equall bignesse in the body thereof, and of unequall bignesse at both  ends; The long Yellow, which is yellowish from the beginning, and more  yellow when it is ripe, and hath beene measured to be thirteene inches  long; Another kinde is early ripe, called The French Kinde; The  Dantsicke kind bareth but small fruit (used for pickles); The Muscovie  kinde is the smallest of all other, yet knowne (only bearing 4 or 5  fruits per plant about the size of a small lemon.</p>
<p>Czyli:</p>
<p>Ogórek długi i zielony, Ogórek krótki, charakteryzowany przez swą krótkość i równomierną szerokość głównej części owocu i nierówną wielkość końców. Ogórek żółty, który na początku żywota jest żółtawy i żółcieje dalej w miarę dojrzewania. Ta odmiana według świadectw osiąga nawet trzynaście cali długości owocu; Odmiennym rodzajem jest wcześnie dojrzewający Ogórek Francuski; znamy też Ogórki Duńskie dające jedynie niewielkie owoce (używane do marynat); Ogórek Moskiewski natomiast jest rodzajem najmniejszym spośród wszystkich (pojedyncza roślina rodzi 4 do 5 owoców rozmiarów niewielkiej cytryny).</p></blockquote>
<p>Pisownia <em>cowcumber </em>spowodowała powstanie popularnej, choć nieprawdziwej, wersji etymologii słowa jako <em>warzywa nadającego się wyłącznie dla krów</em> (cow = krowa).</p>
<p>Inna teoria &#8211; aczkolwiek też fałszywa  -wskazuje na pochodzenie słowa <em>cucumber </em>od hinduskiego <strong>kachumbar</strong>. Tu bezpośredniego związku nie ma, aczkolwiek jeśli przyjąć, że łaciński <em>cucumis </em>powstał wskutek wpływu jakiegoś starożytnego języka Italii, to niewykluczone, że i <em>kachumbar </em>i <em>cucumber </em>istotnie mają jednego wspólnego przodka.</p>
<p>Istnieje w angielskim również słowo <strong>gherkin</strong>. Wygląda znajomo? I słusznie. Ale o tym za chwilę. <em>Gherkins </em>to owe małe ogórki, które tak pięknie się kiszą w słoikach. Jeśli się nie mylę, to w polskim nazywa się je korniszonami.</p>
<p>Słowo <em>gherkin </em>odnotowujemy po raz pierwszy w &#8220;Dzienniku&#8221; <a title="Pepys" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Samuel_Pepys" target="_self">Samuela Pepysa</a> w notce z pierwszego lutego <strong>1661 </strong>zatytułowanego <em>girken</em>. Pepys także nie wymyślił tego słowa samodzielnie. Używali go już &#8211; cóż za zaskoczenie &#8211; Francuzi, którzy &#8211; kolejne zaskoczenie &#8211; zapożyczyli je z holenderskiego <strong>gurkkijn </strong>lub <strong>agurkkijn</strong>. Rodacy Rembrandta również nie wyprodukowali owego wyrazu sami. I tu możemy zacząć się puszyć. To nasz, słowiański <strong>ogórek</strong>, legł u podstaw wszystkich wyżej wymienionych słów. A teraz możemy przestać się puszyć i wolno już zwinąć sztandary. Otóż Grecy określali <strong>arbuza </strong>słowem <strong>angourion </strong>i nasi przodkowie, którym w ogródkach arbuzy się nie chciały przyjąć, zaczęli nazywać tym wyrazem warzywa najbardziej arbuzom podobne.</p>
<p>Na koniec &#8211; sezon ogórkowy. Anglosasi zwą go częściej <em>głupim sezonem</em> (silly season), choć określenie <strong>cucumber season</strong> również się czasem pojawia. Spośród języków, w których okres wakacyjny, pozbawiony ważnych, politycznych wiadomości, kojarzony jest z ogórkiem, można wymienić: holenderski <em>Komkommertijd</em>, norweski <em>agurktid</em>, czeską <em>Okurková sezóna</em>, węgierski <em>uborkaszezon </em>i hebrajski <em>Onat Ha&#8217;melafefonim</em> oraz niemiecki <em>Sauregurkenzeit</em>. Określenie to powstało dlatego, że w okresie letnim gazety z braku lepszych materiałów, zajmowały się często jakością zbiorów i cenami warzyw. Dlaczego padło na ogórki, a nie na przykład pomidory? Cóż, może dlatego, że to ogórek jest <em>jabłkiem ziemi</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://komerski.pl/2010/08/sezon-ogorkowy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>22</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Orega&#8230; Oregon</title>
		<link>http://komerski.pl/2010/06/orega-oregon/</link>
		<comments>http://komerski.pl/2010/06/orega-oregon/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 06 Jun 2010 21:33:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>komerski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Stany, Stany]]></category>
		<category><![CDATA[komerski o słowach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://komerski.pl/?p=205</guid>
		<description><![CDATA[Zgodnie z zapowiedzią &#8211; do Stanów!
Do Stanów i to bardzo daleko, bo aż na Zachodnie Wybrzeże, do Oregonu.  Nazwę  &#8220;Stanu Bobrów&#8221; (w USA istnieje zwyczaj nadawania stanom &#8220;przydomków&#8221; oraz przypisywania im  symboli &#8211; większość ma swoje oficjalne zwierzęta, napoje, rośliny, tańce etc.), próbuje się rozszyfrować od lat, lecz wciąż wiadomo niewiele ponad to, iż wywodzi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zgodnie z zapowiedzią &#8211; do Stanów!</p>
<p>Do Stanów i to bardzo daleko, bo aż na Zachodnie Wybrzeże, do <strong>Oregonu</strong>.  Nazwę  &#8220;Stanu Bobrów&#8221; (w USA istnieje zwyczaj nadawania stanom &#8220;przydomków&#8221; oraz przypisywania im  symboli &#8211; większość ma swoje oficjalne zwierzęta, napoje, rośliny, tańce etc.), próbuje się rozszyfrować od lat, lecz wciąż wiadomo niewiele ponad to, iż wywodzi się ona z języka rdzennych mieszkańców i określano nią początkowo rzekę Wielką Rzekę Zachodu &#8211; półlegendarnego, prowadzącego na Zachód szlaku wodnego, współcześnie utożsamianego z rzeką Kolumbią.</p>
<p>Pewne jest, że po raz pierwszy użył słowa <em>oregon </em>niejaki <strong>Robert Rogers</strong> (1731 &#8211; 1795) amerykański żołnierz, podróżnik, tropiciel, prawie że komandos, weteran wielu wojen i tak dalej. Napisał on w <strong>1765 </strong>petycję do króla Anglii <a title="Jerzy" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_III_Hanowerski" target="_self">Jerzego III</a>, z prośbą o sfinansowanie ekspedycji mającej poszukiwać <a title="Przejście" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Przej%C5%9Bcie_P%C3%B3%C5%82nocno-Zachodnie" target="_self">Przejścia Północno-Zachodniego</a>.  W tekście listu pojawiła się &#8211; zastosowana właśnie do rzeki &#8211; nazwa <strong>Ouragon</strong>. Ekspedycja, na której wysłanie nalegał Rogers rzeczywiście się odbyła &#8211; król za odkrycie wodnej drogi do Pacyfiku wyznaczył sporą nagrodę -  i kierujący nią <strong>Jonathan Carver</strong> (kolejny z amerykańskich podróżników-odkrywców-żołnierzy) w swojej książce<em> &#8220;Travels Through the Interior Parts of North America in the Years 1766, 1767 and 1768&#8243;</em> (&#8220;Podróże po interiorze Ameryki Północnej w latach 1766, 1767 i 1768&#8243;) opisał już ową rzekę jako właśnie <strong>Oregon</strong>.</p>
<p>Skąd jednak wzięło się samo słowo?</p>
<p>Teoria pierwsza: Mogło się zdarzyć tak, że osiemnastowieczny wydawca/redaktor mapy Ameryki Północnej (Francuz zapewne) przełamał na dwoje nazwę <strong>Ouisiconsink</strong> (Rzeka Wisconsin), zapisywaną wówczas <strong>Ouaricon-sint</strong>, na dwie części, w ten sposób, iż &#8220;sint&#8221; znalazło się pod spodem i wyglądało na to że płynąca na zachód rzeka nazywała się <strong>Ouaricon</strong>. Skąd już niedaleko do naszego, swojskiego <em>Oregonu</em>.</p>
<p>Teoria druga: algonkińskie słowa <strong>wauregan </strong>i <strong>olighin</strong>. Oba oznaczają coś &#8220;dobrego i pięknego&#8221; (w tym wypadku chodziłoby o rzekę). Co prawda w czasach Rogersa obu określeń używano wobec rzeki Ohio, ale mógł on poddać się inspiracji sformułowania &#8220;piękna rzeka&#8221; (Belle Riviere), które występowało bez indiańskiego źródłosłowu w pracy etnografa, przyrodnika i historyka <strong>Antoine-Simona Le Page du Pratza</strong> &#8220;Histoire de la Louisiane&#8221; (Historia Luizjany). Rogers &#8211; poszukując wyrażenia, które du Pratz przełożył na francuski &#8211; mógł był dotrzeć właśnie do słowa <strong>wauregan</strong>.</p>
<p>Teoria trzecia: Słowo ukuł wspomniany Carver. W trakcie wyprawy odwiedzając Dakotów, mógł poznać dwa <a title="Szoszoni" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Szoszoni" target="_self">szoszońskie </a>wyrazy <strong>ogwa </strong>(rzeka) i <strong>pe-on</strong> (zachód). Haczyk tkwi w tym, iż Dakoci szoszońską zbitkę <em>gwa </em>wymawiali jak<strong> r</strong> (nie pytajcie, tak podają źródła). <em>Oregon </em>oznaczałoby więc &#8220;Zachodnią Rzekę&#8221;.</p>
<p>Teorie czwarta oraz czwarta i pół: Oregon może pochodzić ze zniekształconego, francuskiego <strong>ouragan </strong>(huragan, tornado) lub <strong>origan </strong>(oregano). Ta ostatnia koncepcja została jednak obalona jako zwykłe skojarzenie brzmień.</p>
<p>Teoria piąta: w północno-zachodnich rejonach Oceanu Spokojnego żyje sobie rybka &#8211; choć nie wiem, czy 30 cm to jeszcze rybka, czy już ryba &#8211; o nazwie <strong>olakon</strong>.  To bardzo miłe stworzenie, aczkolwiek potwornie tłuste (tłuszcz stanowi 15% masy jej ciała i po wysuszeniu oraz dodaniu knota można używać stworzenia w charakterze świecy). W XVIII stuleciu Indianie zamieszkujący dzisiejszy Oregon wytwarzali z olakonów rodzaj pasty, która stała się ważnym elementem pożywienia i chętnie eksportowanym towarem. Samą rybę nazywali <strong>oolighan </strong>i istnieje koncepcja w myśl której, żyjące dalej na wschód plemiona, kojarząc poprzez handel zachodnich sąsiadów i ich krainę  z morskim tłuściochem, zniekształciły nazwę <em>oolighan </em>do znanego nam <strong>oregon</strong>.</p>
<p>Teorie szósta i siódma: <strong>Orejon </strong>to po hiszpańsku mniej więcej tyle co &#8220;wielkouchy&#8221;.  Niektóre ze szczepów z owego regionu sztucznie powiększają sobie i zdobią uszy, co mogło spowodować, że podbijający ich hiszpańscy żołnierze nazywali całą krainę właśnie ziemią <em>orejon</em>, przeobrażonego potem w <em>oregon</em>. Również na barki Hiszpanów spada podejrzenie, iż nasz <em>Oregon </em>to zniekształcone <strong>Aragon </strong>(Aragonia) skąd wywodziła się spora część konkwistadorów.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://komerski.pl/2010/06/orega-oregon/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>30</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Etymologiczna nuda</title>
		<link>http://komerski.pl/2010/05/etymologiczna-nuda/</link>
		<comments>http://komerski.pl/2010/05/etymologiczna-nuda/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 25 May 2010 13:59:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>komerski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Stany, Stany]]></category>
		<category><![CDATA[komerski o słowach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://komerski.pl/?p=200</guid>
		<description><![CDATA[Tak, tak &#8211; chwilę panowała tu cisza. I wcale nie dlatego, że od wału przeciwpowodziowego dzieli mnie jakieś 200 metrów, na pewno nie dlatego bym nosił worki z piaskiem, a już całkowicie wykluczone jest, że tak bardzo zaangażowałem się w śledzenie przedwyborczych sondaży. Otóż ogarnęła mnie etymologiczna nuda. Kusiło mnie, by napisać o powodzi (ang. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tak, tak &#8211; chwilę panowała tu cisza. I wcale nie dlatego, że od wału przeciwpowodziowego dzieli mnie jakieś 200 metrów, na pewno nie dlatego bym nosił worki z piaskiem, a już całkowicie wykluczone jest, że tak bardzo zaangażowałem się w śledzenie przedwyborczych sondaży. Otóż ogarnęła mnie etymologiczna nuda. Kusiło mnie, by napisać o <strong>powodzi </strong>(ang. <em>flood</em>) ale co to za atrakcja pisać o tym, że słowo to wywodzi się przez staroangielskie <strong>flod </strong>i protogermańskie <strong>flothuz </strong>z praindoeuropejskiego rdzenia czasownikowego <strong>plo-/pleu-</strong> (płynąć, unosić się na wodzie). Nuda.</p>
<p>Potem przyszło mi do głowy, żeby napisać kolejny odcinek cyklu o stanach USA.  Wypada kolej <strong>Oklahomy</strong>, ale ponownie. Gdzie jest dreszcz etymologicznego odkrycia, jeśli po raz kolejny okazuje się, że nazwa Oklahoma wywodzi się z języka <a title="Czoktawowie" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Czoktawowie" target="_self">Czoktawów </a>- <strong>okla </strong>- <em>ludzie </em>i <strong>homma </strong>- <em>czerwony, </em>czyli z grubsza oznacza &#8220;ziemię czerwonych ludzi/Indian&#8221;.  Mogłem jeszcze oczywiście dodać, że nazwę tę zaproponował niejaki Allen Wright (1826 &#8211; 1885), wódz Czoktawów, prezbiteriański pastor i żołnierz Konfederacji w czasie wojny secesyjnej&#8230; Niemniej to także, z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu, nuda.</p>
<p>Jeszcze potem zastanowiłem się nad wyrażeniem &#8211; obecnym zarówno w polskim jak i angielskim &#8211; &#8220;krokodyle łzy&#8221;. Tu nuda nieco ustąpiła. Krokodyle łzy to nieco poetyckie określenie udawanego żalu, smutku, czy przykrości. Ludowa mądrość głosiła bowiem, iż krokodyle płaczą pożerając swe ofiary. W języku Wyspiarzy historia ta po raz pierwszy pojawia się w książce zatytułowanej<em> &#8220;The Voyage and Travail of Sir John Mandeville&#8221;</em> (wydanej między 1375 i 1371) która była najprawdopodobniej kompilacją rozmaitych opowieści podróżniczych, złożoną przez Francuza, medyka z Liege, niejakiego <strong>Jehana a la Barbe</strong>. Tam czytamy:</p>
<blockquote><p>In many places of Inde are many crocodiles — that is, a manner of long  serpent. These serpents slay men and they eat them weeping</p>
<p>&#8220;W wielu zakątkach Indii spotkać można wiele krokodyli &#8211; czyli pewnej odmiany długiego węża. I węże owe mordują ludzi i pożerają ich, zalewając się łzami.&#8221;</p></blockquote>
<p>Można spotkać wersję tej opowieści, wedle której gad płacze dopiero po skonsumowaniu całego ciała i dotarciu do głowy. Nie jest to jednak szloch nad marnym losem ofiary, a żal leniwego żarłoka &#8211; otóż głowa jest zbyt koścista by warto było się męczyć jej gryzieniem. O krokodylich łzach pisali też między innymi <a title="Spenser" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Edmund_Spenser" target="_self">Edmund Spenser</a>, Szekspir i Rudyard Kipling.  Koniec końców jednak, nuda.</p>
<p>A nuda to po angielsku <strong>boredom</strong>. Przedrostek <strong>bore </strong>(nudziarz, nudy, udręka, odwiert, otwór wiertniczy, kaliber, średnica wiertła, wiercić, drążyć, przewiercać i &#8211; ha! &#8211; borować) wywodzi się ze staroangielskiego <strong>borian </strong>oznaczającego &#8220;dziurawić, przewiercać&#8221; pochodzącego z kolei od słowa <strong>bor </strong>- &#8220;świder&#8221; a ostatecznie z praindoeuropejskiego rdzenia <strong>bher </strong>- &#8220;ciąć ostrym narzędziem&#8221; . Znaczenie &#8220;nudziarza&#8221; pojawiło się dopiero w <strong>1768 </strong>roku (być może wcześniej się po prostu nie nudzono), prawdopodobnie dzięki skojarzeniu z monotonną i nużącą pracą świdra lub wiertła.</p>
<p>Żeby dodać wpisowi choć jeden słowiański akcent &#8211; istnieje w angielszczyźnie słowo <strong>nudnik </strong>- określa się nim nudziarza, męczyduszę, kogoś irytującego i natrętnego.  Pochodzi ono z polskiego lub rosyjskiego, a ostatecznych źródeł słowniki upatrują w spokrewnionych praindoeuropejskich <strong>neuti </strong>- &#8220;potrzeba&#8221; i <strong>nau </strong>- &#8220;śmierć, być wyczerpanym&#8221;.  Ale o dziwnej relacji między potrzebą a śmiercią przeczytamy w następnym tekście. O ile nie zje mnie nuda.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://komerski.pl/2010/05/etymologiczna-nuda/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>22</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>London calling&#8230;</title>
		<link>http://komerski.pl/2010/05/london-calling/</link>
		<comments>http://komerski.pl/2010/05/london-calling/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 04 May 2010 17:21:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>komerski</dc:creator>
				<category><![CDATA[komerski o słowach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://komerski.pl/?p=197</guid>
		<description><![CDATA[Udało się. Przeżyłem lot  (a nawet dwa) i po raz pierwszy w życiu zobaczyłem na własne oczy stolicę Imperium, muzyki, mody i ryb z frytkami (swoją drogą te ostatnie nieco mnie zawiodły). A więc Londyn&#8230; Być może nie jest to typowe słowo jakim zwykle się tu przypatrujemy, ale przecież i nazwy miast mają swoje etymologie. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Udało się. Przeżyłem lot  (a nawet dwa) i po raz pierwszy w życiu zobaczyłem na własne oczy stolicę Imperium, muzyki, mody i ryb z frytkami (swoją drogą te ostatnie nieco mnie zawiodły). A więc <strong>Londyn</strong>&#8230; Być może nie jest to typowe słowo jakim zwykle się tu przypatrujemy, ale przecież i nazwy miast mają swoje etymologie. Sprawdźmy więc jak się ma sprawa z Londynem.</p>
<p>Pierwszym specjalistą próbującym wyjaśnić pochodzenie nazwy stolicy Anglii był wzmiankowany już na tych łamach mnich i kronikarz <a title="Godfryd" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Geoffrey_of_Monmouth" target="_self">Godfryd z Monmouth</a> (Geoffrey of Monmouth), autor napisanego w <strong>1136 </strong>roku dzieła <em>Historia Regum Brittaniae</em> (Historia królów Brytanii). Według Godfryda słowo <em>London </em>wywodzi się od imienia walijskiego króla <strong>Luda </strong>(nazywającego się w swym dźwięcznym, ojczystym języku <em>Lludd map Beli Mawr</em>) który zajął miasto i nazwał je na własną cześć <strong>Kaerlud </strong>(albo <em>Caer Lud</em>) co znaczy mniej więcej &#8220;gród Luda&#8221;. Ta nazwa miała się przeobrazić w <strong>Kaerlundein </strong>i ostatecznie w <em>London</em>. Warto może wspomnieć, że Godfryd utrzymywał, że przed zdobyciem miasta przez Luda, zwało się ono <strong>Trinovantum</strong>, co z kolei miało pochodzić od łacińskiego<em> Troia Nova</em> (Nowa Troja). Według kronikarza miasto zostało założone przez mitycznego, wygnanego z Troi <strong>Brutusa</strong>, potomka Eneasza. Istnienia owego Brutusa nie potwierdzają żadne klasyczne teksty (poza oczywiście &#8220;Historią królów Brytanii&#8221;).</p>
<p>Szesnastowieczny antykwariusz i historyk <a title="Camden" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/William_Camden" target="_self">William Camden</a> sugerował, iż nazwa <em>London </em>pochodzi od <a title="Język" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyki_bryta%C5%84skie" target="_self">brytańskiego </a>słowa <strong>lhwn </strong>(w dzisiejszym walijskim jest to <em>llwn</em>) oznaczającego &#8220;zagajnik&#8221; i i wyrazu <em>town</em>, czyli &#8220;miasto&#8221;. Pierwotna nazwa według Camdena brzmiała <strong>Lhwn Town</strong>, czyli &#8220;miasto w zagajniku&#8221;.</p>
<p>W osiemnastym wieku pojawiła się teoria iż London pochodzi od <strong>Glynn Din</strong>, czyli &#8220;miasta w dolinie&#8221;.</p>
<p>Wyspiarscy Żydzi sugerowali iż Anglo-Sasi (będący w myśl owej koncepcji potomkami członków jednego z plemion Izraela &#8211; <strong>Dan</strong>) nazwali swą stolicę <strong>Lan-Dan</strong>, co po hebrajsku oznacza &#8220;siedzibę (plemienia) Dan&#8221;.</p>
<p>W 1821 roku anonimowy autor publikujący w czasopiśmie <em>The Cambro Briton</em> twierdzi, iż <em>London </em>to nic innego niż <strong>Luna Din</strong> &#8211; &#8220;księżycowa forteca&#8221; lub nawet <strong>Llong Din</strong> &#8211; &#8220;forteca statków&#8221;.</p>
<p>Także w XIX stuleciu pojawiły się teorie głoszące, że <em>London </em>to <strong>Luandun &#8211; </strong>&#8220;miasto księżyca&#8221; co miało być związane ze świątynią Diany, która miała stać na miejscu dzisiejszej katedry św. Pawła.  Bardziej bezpośrednie podejście wskazywało na nazwę <strong>Llan Dian</strong> &#8211; &#8220;świątynia Diany&#8221;.</p>
<p>Kolejnym pomysłem na pierwowzór słowa <em>London </em>jest <strong>Llyn Dain</strong>, co po walijsku oznacza &#8220;rozlewisko Tamizy&#8221;.</p>
<p>Lingwista i specjalista w dziedzinie angielskich nazw miejscowych, Richard Coates zaproponował w 1998 teorię w myśl której <em>London </em>ma pochodzić od preceltyckiego <strong>plowonida</strong>, wywodzącego się z indoeuropejskiego rdzenia <strong>plew</strong>, oznaczającego &#8220;unosić się na wodzie&#8221;, &#8220;pływać&#8221; i &#8220;łódź&#8221; (ten sam rdzeń widzimy w naszym swojskim &#8220;pływać&#8221;) Wedle Coatesa nazwa ta miałaby oznaczać &#8220;rzekę, której nie da się pokonać w bród (i należy przepłynąć)&#8221; z dodatkiem przyrostka miejscowego <strong>-onjon</strong>.  Z tej zbitki powstać miałoby <strong>Plowonidonjon</strong>, skrócone następnie do <strong>Lowonidonjon</strong>, <strong>Lundonjon </strong>a następnie <strong>Lundein </strong>lub <strong>Lundyn</strong>, przerobione z kolei przez Rzymian na łacińskie <strong>Londinium</strong>.</p>
<p>Często też można napotkać twierdzenie, iż łacińskie <em>Londinium </em>to &#8220;miasto Londinosa/Londosa&#8221; nikt jednak nigdzie nie napotkał świadectwa istnienia takiego człowieka, więc i ta koncepcja jest co najmniej wątpliwa.</p>
<p>Wątpliwe jest także, czy takie miasto istnieje. Dokładnie dziś podobno wypada rocznica premiery nieśmiertelnego &#8220;Misia&#8221; Barei, więc wpis zakończę czołobitnym cytatem:</p>
<p><strong>Pani z Okienka:</strong> – Nie mogę wysłać tej depeszy! Nie ma takiego  miasta – Lądyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak&#8230;<br />
<strong>Ochódzki:</strong> – Ale Londyn – miasto w Anglii.<br />
<strong>Pani z Okienka:</strong> – To co mi pan nic nie mówi?!<br />
<strong>Ochódzki:</strong> – No mówię pani właśnie.<br />
<strong>Pani z Okienka:</strong> – To przecież ja muszę pójść i poszukać,  zobaczyć, gdzie to jest. Cholera jasna&#8230;depesze&#8230; pani  kierowniczko&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://komerski.pl/2010/05/london-calling/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>20</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Katastrofa</title>
		<link>http://komerski.pl/2010/04/katastrofa/</link>
		<comments>http://komerski.pl/2010/04/katastrofa/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 Apr 2010 17:00:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>komerski</dc:creator>
				<category><![CDATA[komerski o słowach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://komerski.pl/?p=192</guid>
		<description><![CDATA[Katastrofa ma dwa angielskie odpowiedniki.
Pierwszym i zdecydowanie mniej popularnym jest notowane od lat 30-ych XVI stulecia catastrophe. Słowo to pochodzi od łacińskiego wyrazu catastropha i oznacza dosłownie &#8220;odwrotność tego, czego się spodziewano&#8221;. Początkowo stosowano je przede wszystkim na oznaczenie momentu w akcji teatralnego dramatu, w którym wydarzenia przyjmują zaskakujący, tragiczny obrót. Rzymianie swoją catastrophę zapożyczyli [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Katastrofa ma dwa angielskie odpowiedniki.</p>
<p>Pierwszym i zdecydowanie mniej popularnym jest notowane od lat 30-ych <strong>XVI </strong>stulecia <strong>catastrophe</strong>. Słowo to pochodzi od łacińskiego wyrazu <strong>catastropha </strong>i oznacza dosłownie &#8220;odwrotność tego, czego się spodziewano&#8221;. Początkowo stosowano je przede wszystkim na oznaczenie momentu w akcji teatralnego dramatu, w którym wydarzenia przyjmują zaskakujący, tragiczny obrót. Rzymianie swoją <em>catastrophę </em>zapożyczyli od Greków, którzy nazywali ją niemal identycznie &#8211; <strong>katastrophe</strong>. Rzeczownik ten wywodzi się z czasownika <strong>katastrephein </strong>- &#8220;odwracać, przewracać na drugą stronę&#8221; &#8211; z cząstek <strong>kata </strong>&#8220;w dół, zupełnie&#8221; i <strong>strephein </strong>&#8220;obracać&#8221;. <em>Strephein </em>dał też początek naszej <strong>strofie </strong>(i angielskiej <strong>strophe</strong>) Strofa, czy też zwrotka, oznaczała część ody, którą chór śpiewał będąc zwróconym w pewną konkretną stronę. Praindoeuropejskim rdzeniem jest w tym wypadku <strong>strebh </strong>- &#8220;obracać się, kręcić&#8221;.  Angielskie <em>catastrophe </em>rozszerzyło swoje znaczenie na współczesną &#8220;nagłą klęskę, tragedię naturalnego lub ludzkiego pochodzenia&#8221; w XVIII wieku. Pierwszy raz pojawia się ono w <strong>1748 </strong>roku.</p>
<p>Drugim, bardziej popularnym słowem, którym Anglosasi określają katastrofy jest <strong>disaster</strong>. Ten wyraz z kolei przybył na Wyspy (<strong>1580</strong>) za pośrednictwem starofrancuskiego <strong>desastre </strong>(<strong>1564</strong>) z włoskiego <strong>disastro</strong>. <em>Disastro </em>składa się z przedrostka <strong>dis</strong>- &#8220;z dala, bez, zły&#8221; i cząstki <strong>astro </strong>&#8220;gwiazda, planeta&#8221;. Ostatecznie źródeł należy szukać w łacińskim <strong>astrum </strong>i greckim <strong>aster</strong>- gwiazda (za praindoeuropejski rdzeń &#8220;gwiazdy&#8221; uznaje się  <strong>ster</strong>.) Samo słowo należało pierwotnie do języka astrologii. <em>Disastro </em>to wydarzenie mające miejsce &#8220;pod złą gwiazdą&#8221;.  Starożytni astrolodzy używali go również na określenie &#8220;śmierci, rozpadu gwiazdy&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://komerski.pl/2010/04/katastrofa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>25</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ale to stout czy porter?</title>
		<link>http://komerski.pl/2010/03/ale-to-stout-czy-porter/</link>
		<comments>http://komerski.pl/2010/03/ale-to-stout-czy-porter/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 28 Mar 2010 19:22:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>komerski</dc:creator>
				<category><![CDATA[komerski o słowach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://komerski.pl/?p=188</guid>
		<description><![CDATA[Zgodnie z obietnicą zapraszam dziś Państwa na piwo. A właściwie, to nie będziemy się ograniczać i zamówimy od razu trzy kufelki.
Kufelek pierwszy, a w nim: ale.
Ale, to według Wikipedii &#8220;angielski gatunek ciemnobrązowego lub jasnobrązowego piwa uzyskiwanego z mieszanki słodu zwykłego i skarmelizowanego o smaku od bardzo gorzkiego do słodkawego.  Wytwarzane jest ono przy pomocy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zgodnie z obietnicą zapraszam dziś Państwa na piwo. A właściwie, to nie będziemy się ograniczać i zamówimy od razu trzy kufelki.</p>
<p>Kufelek pierwszy, a w nim: <strong>ale</strong>.</p>
<p><strong>Ale</strong>, to według <a title="Ale" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Ale" target="_self">Wikipedii </a>&#8220;angielski gatunek ciemnobrązowego lub jasnobrązowego piwa uzyskiwanego z mieszanki słodu zwykłego i skarmelizowanego o smaku od bardzo gorzkiego do słodkawego.  Wytwarzane jest ono przy pomocy drożdży górnej fermentacji. Zaliczane  jest do piw jasnych i mocnych (zawiera 3-6% alkoholu)&#8221;. W dawnej Anglii jednak &#8211; dawnej oznacza w tym wypadku do początków <strong>XV </strong>stulecia, kiedy zaczęto na Wyspach uprawiać chmiel &#8211; ale nie było wcale gatunkiem piwa, tylko piwem po prostu. Innymi słowy <em>ale </em>i <strong>beer </strong>były synonimami. Samo słowo językoznawcy wywodzą (podobnie jak starosaskie <strong>alo </strong>i staronorweskie <strong>öl</strong>) z protogermańskiego rdzenia <strong>aluth</strong>, który rozwinął się z praindoeuropejskiego rdzenia znaczącego gorzki (por. choćby z łacińskim <strong>alumen </strong>- <em>ałun</em>) lub podobnie brzmiącego, również praindoeuropejskiego <strong>alu</strong>, wiążącego się z &#8220;czarami, magią, opętaniem, upojeniem&#8221;. We współczesnej angielszczyźnie <em>beer </em>to po prostu &#8220;piwo&#8221;, <em>ale </em>natomiast rezerwuje się dla gatunków jasnych. Choć jak podaje Oxford English Dictionary &#8211; sposób używania obu słów podlega rozmaitym, lokalnym przesunięciom.</p>
<p>Czas wychylić drugi kufelek. Tym razem mamy w nim <strong>stout</strong>:</p>
<p><strong>Stout </strong>to nieco poważniejsza sprawa. Słowo pojawiło się w języku angielskim ok. <strong>1300 </strong>roku i oznacza &#8220;dumny, mężny, mocny&#8221;. Wywodzi się ze starofrancuskiego <em>estout</em> &#8220;odważny, zajadły, dumny&#8221;. Dawne germańskie odpowiedniki brzmiały <em>stult</em>, <em>stolt </em>(dumny, stateczny) i <em>stolz </em>(dumny, wyniosły, arogancki, stateczny). Fachowcy wywodzą je wszystkie z praindoeuropejskiego rdzenia <strong>stel</strong>, oznaczającego &#8220;(u)stawiać, stać&#8221;. Od ok. <strong>1386 </strong>roku angielskie <em>stout </em>znaczyło &#8220;dobrze zbudowany, mocarny&#8221; choć od <strong>1804</strong> stosowano je &#8211; często eufemistycznie w znaczeniu &#8220;gruby, tłusty i pokaźny&#8221;. W znaczeniu &#8220;mocnego, ciemnego piwa, porteru&#8221; słowa stout Anglicy używają od <strong>1677</strong>.</p>
<p>Kufelek pusty? Proponuję trzeci, a w nim &#8211; wspomniany już mimochodem &#8211; <strong>porter</strong>:</p>
<p><strong>Porter </strong>to kolejna odmiana ciemnego, mocnego piwa. W zasadzie tylko specjaliści są w stanie odróżnić (a i to nie zawsze) od omawianego wyżej <em>stout</em>. Pochodzenie nazwy wiąże się ze stosunkowo prostą i tanią produkcją owego trunku, co od początków jego istnienia &#8211; ca. <strong>1720 </strong>- wiązało się z jego niską ceną (niestety dziś jest chyba zgoła odwrotnie). W XVIII wieku pijali je masowo angielscy robotnicy portowi &#8211; <strong>porters</strong>. I zwano je wówczas <strong>porter&#8217;s ale</strong>, która to nazwa uległa później skróceniu. Sami <em>porters</em> &#8211; wielbiciele ciemnego i mocnego napoju to po polsku &#8220;tragarze, bagażowi, rozładowywacze&#8221;, po prostu &#8220;osoby, które noszą, dźwigają&#8221;. Do angielszczyzny słowo to dotarło przez angielsko-francuskie <strong>portour</strong>, starofrancuskie <strong>porteor</strong>, późnołacińskie <strong>portarius </strong>(odźwierny) z klasycznie łacińskiego <strong>porta </strong>(brama). Oczywiście dobrze kojarzymy tu słowa <em>portier </em>i <em>port </em>(będący przecież &#8220;bramą&#8221; lądu).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://komerski.pl/2010/03/ale-to-stout-czy-porter/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>21</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wszyscy jesteśmy Irlandczykami</title>
		<link>http://komerski.pl/2010/03/wszyscy-jestesmy-irlandczykami/</link>
		<comments>http://komerski.pl/2010/03/wszyscy-jestesmy-irlandczykami/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 18 Mar 2010 16:48:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>komerski</dc:creator>
				<category><![CDATA[komerski o słowach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://komerski.pl/?p=183</guid>
		<description><![CDATA[Wczoraj Irlandia &#8211; a wraz z nią co najmniej pół świata &#8211; obchodziło dzień świętego Patryka. Nie może  być inaczej i na tych łamach (mogłoby w zasadzie, ale dlaczego nie?). Zamiast jednak zużywać hektolitry zielonego piwa, przyjrzyjmy się dwóm mocno &#8220;irlandzkim&#8221; słowom i ich korzeniom.
Po pierwsze więc Irlandia:
Angielska nazwa Zielonej Wyspy brzmi Ireland, irlandzka &#8211; [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wczoraj Irlandia &#8211; a wraz z nią co najmniej pół świata &#8211; obchodziło dzień świętego Patryka. Nie może  być inaczej i na tych łamach (mogłoby w zasadzie, ale dlaczego nie?). Zamiast jednak zużywać hektolitry zielonego piwa, przyjrzyjmy się dwóm mocno &#8220;irlandzkim&#8221; słowom i ich korzeniom.</p>
<p>Po pierwsze więc <strong>Irlandia</strong>:</p>
<p>Angielska nazwa Zielonej Wyspy brzmi <strong>Ireland</strong>, irlandzka &#8211; <strong>Eire</strong>. Współczesne słowo <em>Eire </em>pochodzi od staroirlandzkiego <strong>Eriu </strong>- imienia bogini, utożsamianej z niezależnością, żywiołem matczynym, czy po prostu z ziemią. Dziś zapewne nazwalibyśmy tę panią bóstwem chtonicznym, niemniej nie ma co mnożyć bytów (nawet boskich) ponad potrzebę. Zawodowi językoznawcy wywodzą imię owej bogini przez protoceltyckie <strong>fiwerion</strong>, do  praindoeuropejskiego rdzenia przymiotnikowego <strong>piwer</strong>, oznaczającego <em>pełen, bujny, kwitnący</em> (w sanskrycie <em>pivan</em>, <em>pivari </em>i <em>pivara </em>oznaczają to samo.) Bogini nasza byłaby więc boginią płodności i urodzaju, lub po prostu Boginią Ziemi.</p>
<p>Zatrzymajmy się na moment przy protoceltyckim <em>fiwerion </em>- to słowo, rozwijając się drugą odnogą, nabrało brzmienia <strong>Iweriu</strong>, które zapożyczyli pierwsi goście w Irlandii. <a title="Prolemeusz" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Klaudiusz_Ptolemeusz" target="_self">Ptolemeusz </a>w swojej &#8220;Geographii&#8221; nazywał Irlandię <strong>Iouernia</strong>, a Rzymianie przyswoili tę nazwę w formie <strong>Hibernia </strong>- co po łacinie oznacza mniej więcej <em>krainę zimy</em>. Dość zabawne w tym jest, że poprzez zachodzące w językach zmiany, to co dawniej było &#8220;ziemią bogini płodności&#8221; stało się &#8220;krajem wiecznej zmarzliny&#8221;.</p>
<p>Skoro już wiemy święto jakiego kraju obchodzimy, skupmy się na tym, przy pomocy czego się radujemy:</p>
<p>Piwo (angielskie <strong>beer</strong>) w staroangielskim nazywało się <strong>beor</strong>. Jak w wielu wypadkach, tak i przy piwie (co nie musi dziwić) trwają dyskusje, co do pochodzenia tego słowa. Zazwyczaj jednak uznaje się, iż beor jest klasztornym zapożyczeniem z występującego w zwulgaryzowanej łacinie słowa <strong>biber </strong>- <em>napój, trunek</em>, a co za tym idzie z klasycznołacińskiego <strong>bibere </strong>- <em>pić</em>.  Alternatywnym źródłem jest protogermański <strong>beuwo </strong>- <em>jęczmień</em>.</p>
<p>Co ciekawe, choć piwem raczono się już w starożytnym Egipcie i Mezopotamii, dla Greków i Rzymian pozostawało ono napojem bardzo egzotycznym. Niemniej i oni mieli &#8211; oczywiście &#8211; własne słowa na określenie owego alkoholu. Łacińskie <strong>zythum </strong>pochodzi od greckiego <strong>zythos</strong>. Obu słów używano właśnie do określenia egipskiego wyrobu i tak samo &#8211; jako egipskie &#8211; je traktowano, choć najprawdopodobniej spokrewnione są z greckim <strong>zyme</strong>, oznaczającym <em>zaczyn</em>. Inne łacińskie słowo <strong>cervesia </strong>(odnajdywane w wielu współczesnych językach romańskich) wywodzi się najprawdopodobniej od również łacińskiego <strong>cremor </strong>- <em>gęsty bulion</em>. A nasze słowiańskie (a nawet starocerkiewnosłowiańskie) <strong>piwo</strong>? Ono &#8211; jak sama nazwa wskazuje &#8211; to po prostu <em>napój</em>, <em>coś do picia</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://komerski.pl/2010/03/wszyscy-jestesmy-irlandczykami/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>63</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Król nie Karol</title>
		<link>http://komerski.pl/2010/03/krol-nie-karol/</link>
		<comments>http://komerski.pl/2010/03/krol-nie-karol/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 07 Mar 2010 16:16:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>komerski</dc:creator>
				<category><![CDATA[komerski o słowach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://komerski.pl/?p=180</guid>
		<description><![CDATA[Jak widzieliśmy już wiele razy, zdarzają się słowa &#8211; i to należące do tych najzwyklejszych, codziennie używanych &#8211; których pochodzenie sprawia lingwistom niemałe problemy. Jednym z takich wyrazów jest w języku angielskim king, czyli król. Współczesne słowo king - to wiemy na pewno &#8211; wywodzi się ze staroangielskiego cyning, które najpierw uległo skróceniu do form [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jak widzieliśmy już wiele razy, zdarzają się słowa &#8211; i to należące do tych najzwyklejszych, codziennie używanych &#8211; których pochodzenie sprawia lingwistom niemałe problemy. Jednym z takich wyrazów jest w języku angielskim <strong>king</strong>, czyli <em>król</em>. Współczesne słowo <em>king </em>- to wiemy na pewno &#8211; wywodzi się ze staroangielskiego <strong>cyning</strong>, które najpierw uległo skróceniu do form zapisywanych <strong>cyng </strong>i <strong>cing</strong>, skąd już tylko krok dzielił do zastąpienia w notacji litery <em>c</em> literą <em>k</em> (wymawiane były identycznie). Samo <em>cyning </em>z kolei pochodzi &#8211; jak uznali teoretycy &#8211; z protogermańskiego <strong>kuninggaz</strong>, rdzenia, który najprawdopodobniej położył też podwaliny pod inne słowa oznaczające króla, takie jak holenderskie <em>koning</em>, niemieckie <em>koenig</em>, islandzkie <em>konungur</em>, norwesko-duńskie <em>kong </em>i <em>konge</em>, szwedzkie <em>kung </em>i <em>konung</em>, czy farerskie (język mieszkańców Wysp Owczych) <em>kongur</em>.</p>
<p>Fajnie, mamy wiele podobnie brzmiących słów, jedno znaczenie i jeden teoretycznie wywiedziony rdzeń (przypominam, że język protogermański, podobnie jak praindoeuropejski nie jest językiem, który ktokolwiek słyszał lub widział, choćby w postaci tekstów &#8211; jest to język ustalony przez fachowców metodą analizy porównawczej, wspieranej znaleziskami archeologicznymi. Macierzą protogermańskiego mają być tereny południowej Szwecji i Jutlandii, gdzie indoeuropejczycy dotarli ponad 4500 lat temu. Dowodem na to mają być nazwy miejsc  &#8211; jedynie tam bowiem napotyka się nazwy nie posiadające germańskich rdzeni.) Czy jednak wiadomo, co ów <em>kuninggaz </em>znaczył?</p>
<p>Jedna z teorii głosi, iż słowo to wywodzi się z rdzenia <strong>kun</strong>, zbliżonego do staroangielskiego <strong>cynn </strong>(matki m.in słowa <em>kin </em>- &#8220;rodzina, rasa, rodzaj&#8221;, spokrewnionego zresztą z praindoeuropejskim rdzeniem <strong>gen </strong>widocznym jak pewnie pamiętamy z łaciny choćby w słowie <em>genus</em>), co sprawiałoby, że król (<em>kuninggaz</em>) był pierwotnie &#8220;przewodnikiem ludu&#8221;. W myśl innej teorii <em>kuninggaz </em>nie jest niczyim przewodnikiem, lecz jest &#8220;człowiekiem wywodzącym się z rodu władcy&#8221;, &#8220;mężem szlachetnego rodu&#8221;.  Oczywiście widać tu od razu, że coś takiego jak &#8220;czysta nauka&#8221; nie istnieje i pierwszą z koncepcji wspierają językoznawcy skłaniający się ku lewicowemu światopoglądowi, wyznawcami drugiej natomiast są konserwatyści i prawicowcy.</p>
<p>Żeby do ideologicznego sosu dodać nieco pikanterii, pojawiła się jeszcze inna koncepcja &#8211; taka w myśl której <em>kuninggaz </em>oznaczał &#8220;należącego do kobiety&#8221;. Oczywiście nie do każdej, ani nawet do najładniejszej z kobiet, ale do Kobiety Kobiet, czyli Wielkiej Bogini &#8211; Matki Ziemi. Według wspierających to podejście językoznawców, król był pierwotnie przede wszystkim kapłanem, strzegącym wierności swego ludu wobec rzeczonej bogini.</p>
<p>Do wyboru, do koloru. Rozstrzygnięcia zapewne nigdy nikt się nie doczeka. Z pewnością za to możemy powiedzieć, że <em>kuninggaz </em>stał się prawdziwą gwiazdą rocka wśród słów i został zapożyczony przez wiele zupełnie niegermańskich języków. Jego ślady widzimy w: fińsko-estońskim <em>kuningas</em>, łotewskich <em>kungs </em>(pan, władca) i <em>kenins </em>(król), rosyjsko-bułgarskim <em>kniaz</em>, pochodzącym z języków saami (wspominałem o nich chyba w kontekście wymierających języków, kilka języków dalekiej północy Europy) <em>gonagas </em>i <em>konagas</em>, serbskim <em>knez</em>, tatarskim <em>kenaz </em>i perskim <em>kian</em>.</p>
<p>Patrząc z naszego, słowiańskiego dystansu na owo zamieszanie, możemy z niejakim samozadowoleniem uznać za wielkie szczęście, iż nasz <strong>król</strong>, jak również <strong>kral </strong>czy <strong>korol </strong>z bratnich języków wywodzą się od  imienia prawdziwego króla &#8211; może nawet przez duże K &#8211; Karola Wielkiego. Dzięki temu nie musimy zagłębiać się w spory ideologiczne tylko dlatego, że chcielibyśmy dowiedzieć się, co proste słowo znaczy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://komerski.pl/2010/03/krol-nie-karol/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Błękitna krew</title>
		<link>http://komerski.pl/2010/02/blekitna-krew/</link>
		<comments>http://komerski.pl/2010/02/blekitna-krew/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 24 Feb 2010 20:29:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>komerski</dc:creator>
				<category><![CDATA[komerski o słowach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://komerski.pl/?p=175</guid>
		<description><![CDATA[O arystokracji, szlachcie, rodach których korzenie sięgają pradawnych czasów powiada się niekiedy, że to ludzie o błękitnej krwi. I nie byłoby w tym nic zdrożnego ani dziwnego, gdyby nie to, że przy pomocy prostego &#8211; zazwyczaj przeprowadzanego jeszcze w dzieciństwie &#8211; doświadczenia z kolanem i asfaltem (tudzież kuchennym nożem użytym w charakterze indiańskiego sztyletu i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>O arystokracji, szlachcie, rodach których korzenie sięgają pradawnych czasów powiada się niekiedy, że to ludzie o<strong> błękitnej krwi</strong>. I nie byłoby w tym nic zdrożnego ani dziwnego, gdyby nie to, że przy pomocy prostego &#8211; zazwyczaj przeprowadzanego jeszcze w dzieciństwie &#8211; doświadczenia z kolanem i asfaltem (tudzież kuchennym nożem użytym w charakterze indiańskiego sztyletu i ręką kolegi, jak było w moim przypadku, lub innymi jeszcze narzędziami i częściami ciała) dowiadujemy się, iż ludzka krew ma kolor wybitnie od niebieskiego odbiegający, mianowicie czerwony. Wiedzeni być może tą zagadką Francuzi &#8211; naród to wszak  dociekliwy i filozoficznie do świata nastawiony &#8211; przeprowadzili w 1789 ów eksperyment zakrojony na szerszą skalę, przy czym badaną przez nich próbką była (początkowo) wyłącznie arystokracja. Być może doszli oni do słusznego wniosku, że sprawdzanie koloru krwi na klasie społecznej, która z definicji nie miała mieć krwi w kolorze błękitnym mija się po prostu z celem. Niestety, nawet ścięcie Ludwika XVI dowiodło publicznie, że Burbonowie &#8211; ród w końcu niemłody, a nawet stary &#8211; cechują się krwią czerwoną.</p>
<p>Dlaczego więc w większości języków Europy <em>błękitna krew</em> stanowi atrybut przypisywany arystokratom?</p>
<p>Wina, jak się wydaje, leży po stronie południowych sąsiadów francuskich eksperymentatorów &#8211; mianowicie Hiszpanów. Ci od VIII wieku mieli  poważne problemy z arabskimi najeźdźcami i &#8211; co tu dużo ukrywać &#8211; okupantami znacznej części Półwyspu Iberyjskiego. Arabowie, poza najeżdżaniem i okupowaniem, zajmowali się na terenach dzisiejszej Hiszpanii rozmaitymi rzeczami. A to tworzyli cuda architektury, a to prezentowali Europie zapomniane w Starożytności dzieła Arystotelesa we własnym przekładzie, a jeszcze kiedy indziej &#8220;szli i mnożyli się&#8221; z lokalnymi pięknościami (czemu się nie dziwimy, gdyż wystarczy obejrzeć dowolny mecz ligi hiszpańskiej i zwrócić uwagę na przebitki z trybun, by zrozumieć nagłe zadurzenie wyznawców Mahometa).</p>
<p>Amory te &#8211; i temu również niezbyt się dziwimy &#8211; niezbyt podobały się starym, kastylijskim bonzom, którzy za wszelką cenę chronili swe rody przed wszelkimi kontaktami z obcymi i ich krwią. I to właśnie owi kastylijscy arystokraci z czasem zaczęli się chełpić swoją <em>błękitną krwią</em> (hiszp. <strong>sangre azul</strong>). Skąd jednak ten pomysł? Wyobraźmy sobie ciemnoskórego potomka Araba i iberyjskiej piękności rozmawiającego z paniczem pochodzącym z jednego ze starych, kastylijskich rodów. Ten drugi, chcąc udowodnić swoją &#8220;czystość&#8221; pokazuje na żyły &#8211; te, na tle jasnej skóry arystokraty wydają się błękitne, podczas gdy żyły rozmówcy&#8230; No cóż, do błękitu brakowało mu zazwyczaj kilka odcieni. Na ten sposób werbalnego pognębienia najeźdźcy Kastylijczycy wpadli mniej więcej w <strong>XIII wieku</strong>.</p>
<p>Dawno temu spotkałem się z naszym (nie napiszę polskim bo prawdopodobnie takie samo wyjaśnienie można spotkać w większość krajów naszej części świata) tłumaczeniem, iż <em>błękitna krew</em> (żyły) bladych arystokratów, spędzających życie we wnętrzach, różniła się od krwi (żył) pracującego na roli, a zatem mocno ogorzałego słońcem, pospólstwa.</p>
<p>Kto wie, być może Wschód i Zachód wymyśliły błękitną krew równolegle, czy jakby napisał intelektualista, kongenialnie. Faktem jest jednak, że do języka angielskiego wyrażenie <strong>blue blood</strong> trafiło bardzo późno, bo dopiero około roku <strong>1830</strong>.</p>
<p>Na zakończenie ciekawostka, potwierdzająca, że ludzie przyznający się do posiadania błękitnej krwi nie zawsze traktowani są z sympatią. W rewolucyjnej Rosji (kolejny naród eksperymentatorów) <strong>bławatnoj </strong>(niebieski) stosowano wobec przestępców skazywanych za najcięższe zbrodnie. Skojarzenie z &#8220;niebieskim ptakiem&#8221; jest jednak chyba nie na miejscu, gdyż ci wywodzą się z biblijnego obrazu o tych ptakach niebieskich, co to &#8220;nie sieją ani żną, a Ojciec niebieski je żywi&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://komerski.pl/2010/02/blekitna-krew/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>29</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Filmy, bogowie i uczeni</title>
		<link>http://komerski.pl/2010/02/filmy-bogowie-i-uczeni/</link>
		<comments>http://komerski.pl/2010/02/filmy-bogowie-i-uczeni/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 15 Feb 2010 20:19:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>komerski</dc:creator>
				<category><![CDATA[komerski o słowach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://komerski.pl/?p=172</guid>
		<description><![CDATA[Wciąż chyba jeszcze nie wygasła ogólnoświatowa fascynacja pewnym filmem, komputerową kreskówką w reżyserii Jamesa Camerona,  pod odmienianym przez wszystkie przypadki tytułem Avatar. Film jest nudnawy i wtórny, z rzeczywiście kilkoma ładnymi krajobrazami i ciekawymi (przez pierwsze półtorej godziny) efektami 3d. Na szczęście jednak nie będziemy się zajmować samym filmem &#8211; wystarczy nam jego tytuł.
Po pierwsze, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wciąż chyba jeszcze nie wygasła ogólnoświatowa fascynacja pewnym filmem, komputerową kreskówką w reżyserii Jamesa Camerona,  pod odmienianym przez wszystkie przypadki tytułem <strong>Avatar</strong>. Film jest nudnawy i wtórny, z rzeczywiście kilkoma ładnymi krajobrazami i ciekawymi (przez pierwsze półtorej godziny) efektami 3d. Na szczęście jednak nie będziemy się zajmować samym filmem &#8211; wystarczy nam jego tytuł.</p>
<p>Po pierwsze, mam żal do polskiego dystrybutora filmu, że nie zastosował polskiej pisowni. Słowo <em>avatar </em>ma bowiem swój polski &#8211; wcale nie gorszy &#8211; odpowiednik &#8211; czyli <strong>awatar</strong>, ewentualnie <strong>awatara </strong>(choć ta druga opcja brzmi zdecydowanie gorzej) i nie wiem, z jakiego powodu zdecydowano się pozostawić wersję oryginalną. Ale to oczywiście purystyczne zrzędzenie i zupełnie nie na temat.</p>
<p>Cóż to więc za słowo? <em>Avatar </em>pojawia się w języku angielskim w roku <strong>1784</strong>. Przywiózł je z Indii <strong>sir William Jones</strong>. I &#8211; odstawiając <em>avatara</em> na moment na bok &#8211; zajmijmy się przez chwilę panem Billem. Jones urodził się w <strong>1746 </strong>roku jako syn&#8230; Williama Jonesa, matematyka, któremu zawdzięczamy między innymi symbol liczby <strong>pi</strong>. Mimo, iż Jones senior umarł, gdy junior miał ledwie trzy lata, temu drugiemu udało się utrzymać i wykształcić &#8211; ukończył studia na Oksfordzie. Udało mu się to między innymi dlatego, że był językowym geniuszem. W młodości opanował: grekę, łacinę, perski, arabski, hebrajski i podstawy chińskiego. Dzięki temu mógł zarabiać na tłumaczeniach (przekładał między innymi na zlecenie króla Danii Christiana VII) i nauczaniu języków. W wieku dwudziestu czterech lat był już uznanym orientalistą. Pod koniec życia mówił płynnie w <strong>trzynastu </strong>językach i radził sobie w dalszych <strong>dwudziestu ośmiu</strong>. Losy kariery skierowały go do Indii (był sędzią sądu najwyższego w Bengalu). Kultura Indii zachwyciła i pochłonęła go bez reszty, jest autorem wielu wczesnych i pionierskich opracowań na jej temat. Założył brytyjskie Towarzystwo Azjatyckie &#8211; instytucję poświęconą badaniom i krzewieniu dalekowschodniej kultury. Jako językoznawca wsławił się Jones jednak czymś innym. Otóż znając już klasyczne języki europejskie, zauważył podczas studiów nad <a title="Sanskryt" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Sanskryt" target="_self">sanskrytem </a>znaczne podobieństwo wielu słów starożytnego języka Indii do łacińskich i greckich. To spostrzeżenie pozwoliło mu wysnuć szeroko dotychczas uznawaną teorię o języku <a title="Praindoeuropejski" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyk_praindoeuropejski" target="_self">praindoeuropejskim</a>, stanowiącym wspólne źródło wielu języków Europy i Azji.</p>
<p>No dobrze, laurka wypisana wróćmy więc do <em>avatara</em>&#8230; Słowo to wywodzi się prosto z sanskrytu i stanowi złożenie cząstek <strong>ava </strong>- <em>w dół</em> i <strong>tarati </strong>- <em>on przechodzi</em>. W starożytnych Indiach oznaczało <strong>wcielenie</strong>, czy bardziej poprawnie &#8211; <strong>manifestację</strong>, <strong>uobecnienie się</strong> &#8211; bóstwa w świecie fizycznym. Różnica między wcieleniem, a manifestacją, przypomnijmy, polega na tym, że wcielenie zakłada (jak w chrześcijaństwie) rzeczywistą cielesność bóstwa, a manifestacja jest raczej ułudą, pozorem cielesności, czymś w rodzaju kreskówki wyświetlanej przez bóstwo na ekranie naszego świata. Początkowo Hindusi używali tego słowa na określenie różnych bóstw, później znaczenie zawęziło się do manifestacji boga <a title="Wisznu" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Wisznu" target="_self">Wisznu</a>. W sanskrycie poza wersją avatar istnieje też synonim <em>avatara</em>, co skrzętnie przechwyciła polszczyzna. W Słowniku Języka Polskiego  czytamy:</p>
<blockquote><p><strong>awatara </strong><em>mit. ind</em>. «wcielenie boga, który zstępuje do świata ludzi w postaci zwierzęcia,  człowieka lub hybrydy, by przywrócić zachwiany ład świata»</p></blockquote>
<p>Nie powinniśmy zapominać też o komputerowo-sieciowym znaczeniu tego słowa. Mianem awatarów określa się ikonki, reprezentujące użytkowników forów dyskusyjnych, blogów itp. Do slangu internetowego słowo to przeniknęło najprawdopodobniej z wydanej w 1992 roku powieści <a title="Stephenson" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Neal_Stephenson" target="_self">Neala Stephensona</a> &#8220;Zamieć&#8221; (<em>Snow Crash</em>) gdzie określa ono &#8220;ciała&#8221; bohaterów, pozwalające poruszać się w cyfrowej, wirtualnej rzeczywistości.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://komerski.pl/2010/02/filmy-bogowie-i-uczeni/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>35</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
