Wszyscy jesteśmy Irlandczykami
Wczoraj Irlandia – a wraz z nią co najmniej pół świata – obchodziło dzień świętego Patryka. Nie może być inaczej i na tych łamach (mogłoby w zasadzie, ale dlaczego nie?). Zamiast jednak zużywać hektolitry zielonego piwa, przyjrzyjmy się dwóm mocno “irlandzkim” słowom i ich korzeniom.
Po pierwsze więc Irlandia:
Angielska nazwa Zielonej Wyspy brzmi Ireland, irlandzka – Eire. Współczesne słowo Eire pochodzi od staroirlandzkiego Eriu - imienia bogini, utożsamianej z niezależnością, żywiołem matczynym, czy po prostu z ziemią. Dziś zapewne nazwalibyśmy tę panią bóstwem chtonicznym, niemniej nie ma co mnożyć bytów (nawet boskich) ponad potrzebę. Zawodowi językoznawcy wywodzą imię owej bogini przez protoceltyckie fiwerion, do praindoeuropejskiego rdzenia przymiotnikowego piwer, oznaczającego pełen, bujny, kwitnący (w sanskrycie pivan, pivari i pivara oznaczają to samo.) Bogini nasza byłaby więc boginią płodności i urodzaju, lub po prostu Boginią Ziemi.
Zatrzymajmy się na moment przy protoceltyckim fiwerion - to słowo, rozwijając się drugą odnogą, nabrało brzmienia Iweriu, które zapożyczyli pierwsi goście w Irlandii. Ptolemeusz w swojej “Geographii” nazywał Irlandię Iouernia, a Rzymianie przyswoili tę nazwę w formie Hibernia - co po łacinie oznacza mniej więcej krainę zimy. Dość zabawne w tym jest, że poprzez zachodzące w językach zmiany, to co dawniej było “ziemią bogini płodności” stało się “krajem wiecznej zmarzliny”.
Skoro już wiemy święto jakiego kraju obchodzimy, skupmy się na tym, przy pomocy czego się radujemy:
Piwo (angielskie beer) w staroangielskim nazywało się beor. Jak w wielu wypadkach, tak i przy piwie (co nie musi dziwić) trwają dyskusje, co do pochodzenia tego słowa. Zazwyczaj jednak uznaje się, iż beor jest klasztornym zapożyczeniem z występującego w zwulgaryzowanej łacinie słowa biber - napój, trunek, a co za tym idzie z klasycznołacińskiego bibere - pić. Alternatywnym źródłem jest protogermański beuwo - jęczmień.
Co ciekawe, choć piwem raczono się już w starożytnym Egipcie i Mezopotamii, dla Greków i Rzymian pozostawało ono napojem bardzo egzotycznym. Niemniej i oni mieli – oczywiście – własne słowa na określenie owego alkoholu. Łacińskie zythum pochodzi od greckiego zythos. Obu słów używano właśnie do określenia egipskiego wyrobu i tak samo – jako egipskie – je traktowano, choć najprawdopodobniej spokrewnione są z greckim zyme, oznaczającym zaczyn. Inne łacińskie słowo cervesia (odnajdywane w wielu współczesnych językach romańskich) wywodzi się najprawdopodobniej od również łacińskiego cremor - gęsty bulion. A nasze słowiańskie (a nawet starocerkiewnosłowiańskie) piwo? Ono – jak sama nazwa wskazuje – to po prostu napój, coś do picia.
zeen wrote:
http://www.youtube.com/watch?v=NRgC5FaHpUA
Posted on 18-Mar-10 at 7:14 pm | Permalink
schron wrote:
Jakos nigdy o tym nie pomyslalam, choc laciny sie uczylam, ze bibka i bimber, to po prostu od picia.
Posted on 18-Mar-10 at 7:19 pm | Permalink
Torlin wrote:
Ja wprawdzie, Drogi Komerski, nic nie rozumiem, co nawypisywał mój Słownik, ale jest w nim taki passus: “Człon ire- ma za pierwowzór celtyckie Erin, a to z języka krymryjskiego Vergen (zachodni). I jeszcze napisał, że u Arystotelesa Irlandia nazwana została Ierne”.
Schronie!
To tylko piwo pochodzi od picia, jak piwnica od piwa. Rzeczownik bimber pojawił się dopiero w połowie XX wieku i używany był w żargonie złodziejskim jako określenie przedmiotu niebezpiecznego dla złodzieja schwytanego na gorącym uczynku, niebezpiecznego, bo stanowiącego corpus delicti (= dowód rzeczowy świadczący o przestępstwie). Określenie to dotyczyło przede wszystkim skradzionego zegarka, początkowo bimbrem zwano zegarek, a potem samogon będący towarem zakazanym.
Posted on 18-Mar-10 at 9:11 pm | Permalink
Torlin wrote:
W tym Ierne to pierwsza litera jest “I” jak “Irlandia”.
Posted on 18-Mar-10 at 9:12 pm | Permalink
Hoko wrote:
bimber to jest od bimbania
czy “kocham cię jak Irlandię”, to się może do tej bogini odnosiło?
Posted on 19-Mar-10 at 5:58 am | Permalink
PAK wrote:
Dum bibo piwo,
stat mihi kolano krzywo.
(Że cytuję z pamięci dla Schronu.)
Posted on 19-Mar-10 at 6:10 am | Permalink
komerski wrote:
Brawo czujny Torlinie! Z Erinem jest tak jak piszesz, z tym, że według moich z kolei słowników, Erin (dawniej Erinn) jest starym celownikiem od Eriu, który zmienił się w mianownik. Współcześnie w angielskim Erin to takie poetyckie określenie Irlandii, coś jak Albion w odniesieniu do Anglii.
W żadnych źródłach nie znalazłem wzmianek o vergen… Obiecuję jeszcze poszukać, bo to ciekawe.
Co do Ierne, to znów masz rację – kolejne zniekształcenie Iwerniu – używał go niejaki Pyteasz z Massalii – Grek z dzisiejszej Marsylii, który ok 325 rpne popłynął na północ, opłynął Wyspy Brytyjskie, Irlandię i dotarł do Islandii. Zastanawiam się jednak co z tym Arystotelesem – Arystoteles zmarł w 322 rpne, więc na kilka lat przed podróżą Pyteasza, choć data tej wyprawy nie została dokładnie ustalona.
Posted on 19-Mar-10 at 6:35 am | Permalink
Torlin wrote:
Teraz przez przypadek znalazłem wytłumaczenie Arystotelesa
http://www.mojairlandia.pl/historia/hist_003.php
Posted on 19-Mar-10 at 6:52 am | Permalink
rita wrote:
Irlandia od IRA oczywiście. Prosimy też o dalszą etymologie słów pokrewnych do piwa jak: ale, stout, porter. Ps. Polskim odpowiednikem łacińskiego zythum może być po prosty nasza dobra żytnia
Posted on 19-Mar-10 at 10:10 am | Permalink
komerski wrote:
Rita – ja też to skojarzenie miałem
A ale, stout i porter? Jasne, zamówienie przyjęte. Gratisowo dorzucę jeszcze lagera
Posted on 19-Mar-10 at 10:13 am | Permalink
foma wrote:
to poproszę jeszcze 2 pilznery i pszeniczne…
Posted on 19-Mar-10 at 10:34 am | Permalink
schron wrote:
Torlinie – bardzo dziekuje za ciekawa informacje. Na blogu Komerskiego to jak na wykopaliskach etymologicznych. Tez mi sie skojarzylo oczywiscie angielskie slowo ‘bimbo’. Jest tu cos na rzeczy?
Posted on 19-Mar-10 at 3:24 pm | Permalink
komerski wrote:
Zupełnie nic:) Bimbo jest takim dzikim skrótem z włoskiego bambino:)
Posted on 19-Mar-10 at 3:35 pm | Permalink
Hoko wrote:
A “bimbać” od czego jest skrótem?
Posted on 20-Mar-10 at 7:41 am | Permalink
komerski wrote:
Bardzo I Mozolnie Brodzić Albo Ćmić
Posted on 20-Mar-10 at 8:48 am | Permalink
zeen wrote:
A tam…
bimbać to jest skrót z domu do domu z pominięciem pracy…
Posted on 20-Mar-10 at 10:26 am | Permalink
Bobik wrote:
Ja nie rozumiem tych sporów na temat pochodzenia słowa “beor”. Oczywiście, że to zapożyczenie klasztorne, skrzyżowanie słów biber i przeor. W końcu ktoś w tych klasztorach musiał świecić przykładem, przekraczać normę i wymagać od podwładnych. Zwłaszcza na tak ważnym odcinku jak bibere.
Podrzucam jak zwykle informację z bratniej Germanii. Po tutejszemu Biber to bóbr. Co wydaje się obalać tezę, że największymi pijakami w świecie zwierzęcym są bernardyny.
Posted on 20-Mar-10 at 10:27 am | Permalink
foma wrote:
zaskakujące. u mnie Heinrich Ignaz Franz von Biber od wczoraj. I nie mogę przestać.
Hoko, Monica Huggett zrobiła z nim coś niedającego się oddać słowem. Polecam
Posted on 20-Mar-10 at 12:00 pm | Permalink
Hoko wrote:
foma,
a słuchałeś Letzbora? (powiem szczerze, że ten link, co dałeś na Dywanie, specjalnie mną nie wstrząsnął – ale może też dlatego, że Biber chyba nie jest moim ulubionym kompozytorem)
Posted on 21-Mar-10 at 7:03 am | Permalink
Alienor wrote:
A ja powrócę do tematu picia ulubioną sentencją mojego wykładowcy od łaciny:
“Qui bibit, dormit, qui dormit, non peccat, qui non peccat, sanctus est – ergo qui bibit, sanctus est.”
Więc, drogi Bobiku, masz rację co do “beor”
Posted on 21-Mar-10 at 7:29 pm | Permalink
foma wrote:
Hoko,
rzuć linkiem, bo nie kojarzę. A swoją drogą to mam coś dla Ciebie, niech no tylko się do poczty dorwę.
Posted on 21-Mar-10 at 8:10 pm | Permalink
Hoko wrote:
Nie kojarzysz Letzbora czy co innego?
Na tubie jest tylko mały wyjątek z Misteryjnych
http://www.youtube.com/watch?v=OjFHjg1VZFs
Posted on 22-Mar-10 at 5:54 am | Permalink
Torlin wrote:
Alienorze!
Twoja sentencja przypomniała mi podobny dowód:
Człowiek jest ssakiem.
Sokrates jest człowiekiem.
Sokrates jest ssakiem.
Posted on 22-Mar-10 at 8:49 am | Permalink
Hoko wrote:
a skąd wiadomo, że Sokrates jest człowiekiem, skoro nie wiadomo(wcześniej), że jest ssakiem??
Posted on 22-Mar-10 at 8:58 am | Permalink
foma wrote:
Torlinie,
Alienor to kobieta…
Posted on 22-Mar-10 at 9:05 am | Permalink
Torlin wrote:
Proszę o wybaczenie
Posted on 22-Mar-10 at 9:39 am | Permalink
a cappella wrote:
Jak rozumiem, w dniu Patryka (św.) Autor był w stanie tak głębokiego bimbrowo-bimboistycznego bimbania (sobie), że pro-irlandzki wpis mógł opublikować dopiero w tak zwanym “the day after…” (i to mocno PM…
)
Hmmmmm…
Posted on 22-Mar-10 at 9:51 am | Permalink
komerski wrote:
@ Torlin: Nie przejmuj się – nie ty pierwszy, nie ostatni, że tak powiem:) Sam się kajałem u fomy. Zresztą przez 98% czasu życia byłem święcie przekonany, że Alienor z Akwitanii to facet był.
@ a capella: Ależ skąd
W dniu Patryka (św.) byłem po prostu bardzo zajęty
))
Posted on 22-Mar-10 at 9:54 am | Permalink
a cappella wrote:
Uhmmmmmmm… Bujać to… na Irish Sea…
Posted on 22-Mar-10 at 10:04 am | Permalink
komerski wrote:
Nikt mi już nie ufa!
Posted on 22-Mar-10 at 10:06 am | Permalink
a cappella wrote:
Uffffffff… –
/niech będzie – mam wyjątkowo szczodrobliwy poniedziałek…
/
Posted on 22-Mar-10 at 10:19 am | Permalink
Hoko wrote:
chciałby nieśmiało zauważyć, że nikt nie odpowiedział na moje pytanie…
Posted on 22-Mar-10 at 10:42 am | Permalink
komerski wrote:
Wszyscy się pewnie zastanawiają. Ja bym obstawiał, że prawdziwość przesłanek się hmm… zakłada
Posted on 22-Mar-10 at 10:44 am | Permalink
zeen wrote:
Rozmawiałem z Ksantypą i potwierdziła, że Torlin dobrze kombinuje…
To tak, by Hoko mógł w spokoju tworzyć kolejne epokowe dzieła
Posted on 22-Mar-10 at 11:08 am | Permalink
komerski wrote:
E tam, zeen, prawdziwie wielkie dzieła wyrastają z niepokoju… nie rozpieszczajmy tak Hoko, bo mu kreatywność siądzie
Posted on 22-Mar-10 at 11:12 am | Permalink
a cappella wrote:
Eeeetam… jeszcze prawdziwsze przeogromne dzieła wyrastają z pasji a nawet z passion – to może porozpieszczajmy Hoko jeszcze przez [...]… – nic mu nie siądzie
Posted on 22-Mar-10 at 11:45 am | Permalink
Hoko wrote:
znaczy co? mam napisać nowy tekst do Pasji?
komerski,
Najpierw więc należałoby określić cechy, które określają “bycie człowiekiem” – z tym że “bycie ssakiem” wśród tych cech nie powinno się znaleźć, gdyż w przeciwnym razie późniejsza wyliczanka będzie cokolwiek pozbawiona sensu, gdyż będziemy mieć masło maślane (czyli jakąś tam tautologię). No ale skoro na początku nie powinniśmy zakładać, że “ssaczość” jest cechą człowieka, to skąd stwierdzenie, że “człowiek (w sensie: wszyscy ludzie) jest ssakiem? Moim zdaniem to wszystko jest mocno naciągane, ot co
zakładać to sobie można do woli. Tylko skąd pewność, że Sokrates nie jest jakimś rozumnym torbaczem albo nawet przybyszem z kosmosu?
Posted on 22-Mar-10 at 12:15 pm | Permalink
foma wrote:
my siądziemy z wrażenia, jak Hoko kreatywność pogoni…
Posted on 22-Mar-10 at 12:16 pm | Permalink
komerski wrote:
@Hoko: No oczywiście, że wychodzi z tego tautologia. Pod każdy z predykatów: “bycie człowiekiem”, “bycie ssakiem”, a nawet “bycie Sokratesem” możesz sobie podstawić odpowiednio cokolwiek i też będzie pięknie. Moim zdaniem twoje wątpliwości biorą się stąd, że nadal uparcie uważasz, że język opisuje jakąś pozajęzykową rzeczywistość. Zbudźcie się bracia, there is no spoon!
Posted on 22-Mar-10 at 12:23 pm | Permalink
foma wrote:
chcę tylko zwrócić uwagę, że Sokrates ‘był’ nie ‘jest’.
Posted on 22-Mar-10 at 12:27 pm | Permalink
a cappella wrote:
Moim zdaniem twoje wątpliwości biorą się stąd, że nadal uparcie uważasz, że język opisuje jakąś pozajęzykową rzeczywistość
Jedni są za (istnieniem jakiejś pozajęzykowej rzeczywistości i jej postrzegalności-opisywalności)… Inni są przeciw…
Jeszcze inni siedzą na płocie – niekoniecznie odzdzielającym Ulster od Irlandii…
Posted on 22-Mar-10 at 12:27 pm | Permalink
komerski wrote:
@ foma: Protestuję! Sokrates jest nieśmiertelny!
@ a capella: Ci trzeci to koty jakieś:)
Posted on 22-Mar-10 at 12:32 pm | Permalink
a cappella wrote:
Nie “jakieś” tylko Hokowe gdy chcą jeść albo są obrażone na Personel…
I też protestuję w imię wiecznej-żywości Sokratesa. Inaczej nie tylko nie zrobiłby Atenom, ale i B musiałaby co innego zdawać na wiekopomnym egz z lit starop (bo już na filozofii to miała – też wiekopomnie – Shelley’a i Husserla-Ingardena
)
Posted on 22-Mar-10 at 12:38 pm | Permalink
komerski wrote:
To lit starop pisała o Sokratesie (Oby Żył Wiecznie!)? Jaki ja niedouk jestem…
Ale Shelley na filozofii… Impressive… and… weird.
Posted on 22-Mar-10 at 12:43 pm | Permalink
a cappella wrote:
Pisała nawet o Obronie Sokratesa…
Posted on 22-Mar-10 at 12:53 pm | Permalink
komerski wrote:
To kiedy to u nas pierwszy raz przetłumaczyli? (może znowu się wygłupię, ale poza Platonem, żaden inny autor mi do głowy nie przychodzi)
Posted on 22-Mar-10 at 1:17 pm | Permalink
Alienor wrote:
Shelley na filozofii? Może w kontekście Hegla? Nie takie weird jakby się wydawało, tylko na wykładach z literatury brytyjskiej trzeba uważać
Posted on 22-Mar-10 at 1:27 pm | Permalink
komerski wrote:
Tak, tak. Ja wiem, że w Krakowie filozofię wykłada się inaczej, ale tu – w Kongresówce – czuło się wyraźną różnicę między poetyzowaniem a filozofią. Nawet jeśli poetyzowali Wyspiarze
Posted on 22-Mar-10 at 1:38 pm | Permalink
Alienor wrote:
Ale jam ze stolicy
Co więcej, z filologii angielskiej
.
Posted on 22-Mar-10 at 1:42 pm | Permalink
komerski wrote:
@ Alienor: ja, że tak powiem, piłem do Koleżanki a capelli. I wciąż uważam, że jeśli na egzaminie z filozofii pytać z Shelleya, to dlaczego nie z Mickiewicza? Ale ja się tak tylko czepiam
P.S. Nadal działa ta ciasna winda?
Posted on 22-Mar-10 at 1:45 pm | Permalink
Alienor wrote:
A to przepraszam
W sumie z Wieszcza też by można.
Posted on 22-Mar-10 at 1:49 pm | Permalink
komerski wrote:
Więc winda pewnie nie działa…:) A przecież winda z warszawskiej anglistyki to trochę jak Krzywa Wieża w Pizie, czy coś…:)
Posted on 22-Mar-10 at 1:53 pm | Permalink
Alienor wrote:
Na UW byłam dwa razy w życiu, z windą się nie spotkałyśmy.
Na SWPSie windy natomiast są przestronne i działają.
Posted on 22-Mar-10 at 1:57 pm | Permalink
komerski wrote:
Ach, tak… Też je kojarzę… Choć to zupełnie inna historia
Posted on 22-Mar-10 at 1:59 pm | Permalink
Alienor wrote:
Ciekawe, ciekawe…
Posted on 22-Mar-10 at 2:01 pm | Permalink
Hoko wrote:
komerski,
ale tu wg mnie nie ma znaczenia, jaką rzeczywistość opisuje język (czy nierzeczywistość), bo to jest kwestia czysto formalna – sposobu wyciągania wniosków.
Posted on 22-Mar-10 at 2:20 pm | Permalink
komerski wrote:
Już patrzę uważniej… chwila…
“Każdy C jest S. Każdy Sok. jest C. Więc każdy Sok jest S.”
No, zabij mnie Hoko, ale ja tu błędu nie widzę…
Posted on 22-Mar-10 at 2:24 pm | Permalink
foma wrote:
Nasz Wieszcz jest wszędzie na miejscu.
Otwieram ci ja lata temu na chybił-trafił jedną z ksiąg sześciotomowego słownika perskiego a tam buzia Adama, podpis (ale jakich przekręcony trochę) i szlaczki
Posted on 22-Mar-10 at 2:35 pm | Permalink
Bobik wrote:
Jedno wydaje się nie ulegać wątpliwości. Kol. Komerski jednakowoż pił i mimo początkowych oporów w końcu się do tego przyznał (1.45 p.m.)
Kuba i Jakub oświadczyli, że są tą wypowiedzią całkowicie usatysfakcjonowani i nie będą żądali dalszych dochodzeń.
Posted on 22-Mar-10 at 3:40 pm | Permalink
komerski wrote:
Nie no, przepijanie do Koleżanki a capelli się nie liczy! W końcu to wyraz szacunku i w ogóle
A Kubę z Jakubem to ja zaraz dorwę
Posted on 22-Mar-10 at 3:47 pm | Permalink
Bobik wrote:
Ale ich już dorwał Michał i nie wiadomo, czy puści w celu dalszego dorywania.
Posted on 22-Mar-10 at 3:58 pm | Permalink
Hoko wrote:
Nie no, Komerski, jak ce może być es? Przecie masa to nie to samo to co maca
No dobra, tutaj tak tego nie widać, bo nie wiadomo, o czym mowa, można sobie zrobić dowolne założenia, uchodząc zarzutowi tautologii czy arbitralności. Więc jednak potrzebny kontakt z empirią?
Chyba by nie – bo w końcu i tu mogę zadać pytanie, na jakiej podstawie Sok jest C? Otóz Sok jest C wtedy i tylko wtedy, gdy jest również (X,Y,Z,S) Więc i tutaj wniosek jest już wprost zawarty w założeniu – i to rzecz jasna nie jest “błąd” w sensie jakiejś sprzeczności, to jest po prostu zabawa przestawianiem słów, z której nic nie wynika.
Już wiem, kolego komerski, Wy tego nie widzicie, boście jest ze starej szkoły filozofii, a ja tworzę całkiem nową, ot co
Posted on 24-Mar-10 at 5:12 am | Permalink
a cappella wrote:
Ja jeszcze a propos Shelley’a. Może to nie heavyweight dla filozofów, ale już dla historyków lit pol (wraz z otoczem) – całkiem użyteczny i sporo wyjaśnia. Dlatego był w czterosemestralnym kursie adresowanym do polonistów… (autorskim zresztą, inne grupy miały inaczej rozłożone akcenty).
(A “odpić” mogę – lecz dopiero wieczorem; jazdy takiej, siakiej i owakiej dziś sporo przede mną – hurrra!!!…)
Posted on 24-Mar-10 at 9:17 am | Permalink