…jak te króliki!
Ich uszy mogą mieć nawet 10 cm długości. Ważą od 40 gramów do 2 kilogramów. Mierzą sobie od 20 do 50 cm. Poruszają się najczęściej na koniuszkach palców… To nie samoloty, nie nietoperze, ani nie pędzące kule – to króliki.
Anglosasi mówią na królika rabbit (choć zdarza im się powiedzieć też i bunny, ale tym słowem nie będziemy się dziś zajmować). Więc rabbit… ale nie od zawsze. Słowo to pojawia się w angielszczyźnie pod koniec XIV wieku i przywędrowało na Wyspy z walońskiego dialektu języka francuskiego, gdzie brzmiało robete. Walonowie z kolei zapożyczyli je z od Flamandów lub Holendrów, którzy na królika wołali robbe i chyba musieli to słowo wymyślić sami, ponieważ nikt dotąd nie był w stanie wskazać, skąd do nich owo robbe przywędrowało.
Dlaczego napisałem, że “nie od zawsze”? Otóż aż do XVIII/XIX wieku rabbit był, co prawda królikiem, ale młodym króliczkiem, królisiem nawet – dzieckiem mamy króliczycy i taty królika. Dorosłe zwierzątko zwało się wówczas coney.
Wyspiarze nazywali królika coney od około 1200 roku i ta nazwa przeszła do angielskiego z anglo-normandzkiego conis, które z kolei ma swoje źródła (podobnie jak hiszpańskie conejo, portugalskie coelho i włoskie coneglio) w łacińskim cuniculus - języki germańskie i celtyckie z północnej Europy nie miały swojego słowa na królika, jako że zwierzęta te przywędrowały na Północ dość późno (to między innymi jedna z zagadek pochodzenia wspomnianego robete). Klasyczni autorzy rzymscy twierdzą, że nazwę cuniculus zaczerpnęli ze współczesnej im mowy Celtów iberyjskich.
Los “dawnej wersji” królika stał się jednak przesądzony. Otóż wyspiarski slang nadał słowu coney nowe, niezbyt cenzuralne znaczenie – coney stał się wulgarnym określeniem mocno intymnej części kobiecego ciała. Powiązany jest też z nim czasownik connyfogle oznaczający “oszukiwać, w celu uzyskania kobiecej przychylności”. Nowe znaczenie rozpowszechniło się tak bardzo, że aby uniknąć nieporozumień nad serwowaną przez angielskie damy potrawką z królika, coraz częściej używano słowa rabbit - teraz już w sensie dorosłego zwierzaka.
Na tym jednak nie koniec problemu. Nieładne już i zepchnięte do doków, zadymionych pubów i domów uciech słowo wciąż pojawiało się w Biblii Króla Jakuba – najsłynniejszym i najdonioślejszym dla Anglików przekładzie pisma świętego. W “Księdze przysłów” czytamy tam np (XXX,26):
The conies are but a feeble folk, yet make they their houses in the rocks;
co Biblia Tysiąclecia oddaje jako:
Góraliki, lud wprawdzie niemocny, ale w skale mieszkania zakłada;
Oczywiście niemożliwością było, by duchowni czytali wiernym o tym, o czym wierni zapewne chętniej by posłuchali, lecz z pewnością nie staliby się po owej lekturze bardziej uduchowieni. Niemożliwa jednak była też zmiana tekstu Pisma, zwłaszcza że oznaczałoby to uleganie językowi plebsu. Cóż zatem pastorzy uczynili? Skorzystali z cudownej cechy angielszczyzny, która dość swobodnie traktuje związki pisowni z wymową. Wulgarny coney wymawiany był “kani”, więc nazwę biblijnego zwierzaka, nie mającego nic wspólnego z uwodzeniem, króliczeniem i innymi uciechami postanowiono wymawiać “kołni”.
Nawet jednak ta zmiana nie zdołała uratować coneya - rabbit wygrał, choć we wspomnianym na początku bunny ma obecnie mocnego konkurenta. Google pokazuje ponad 5 milionów wystąpień słowa rabbit, ale bunny (bardziej od rabbita pieszczotliwy i sugerujący młody wiek zwierzaczka) ściga go dzielnie i ma już ponad 3 miliony.
Aha, na koniec warto jeszcze wspomnieć, że istnieje jeszcze jedno słowo na określenie młodego królika (choć także młodych innych niewielkich zwierzątek futerkowych): kit.
foma wrote:
follow the white rabbit…
Posted on 03-Feb-10 at 7:58 pm | Permalink
pmk wrote:
Czyli mówisz, że nowojorska Coney Island to Wyspa … ?
whoa!
Posted on 03-Feb-10 at 8:03 pm | Permalink
foma wrote:
…Pretendentek Do Tronu i Łoża. tak to ujmijmy…
Posted on 03-Feb-10 at 8:07 pm | Permalink
komerski wrote:
Ja miałem takie przeczucie, że komentatorzy nie skupią się jednak na pomysłowości angielskich pastorów
Posted on 03-Feb-10 at 8:11 pm | Permalink
foma wrote:
a wolałbyś?
Posted on 03-Feb-10 at 8:17 pm | Permalink
komerski wrote:
Czy ja wiem
Ale uważam, że sprytnie panowie pograli…
Posted on 03-Feb-10 at 8:19 pm | Permalink
foma wrote:
by nie powiedzieć: pofiglowali…
dobra, obiecuję, że jak będę miał czas, to odniosę się do myśli i wysiłków brytyjskich pastorów. serio
Posted on 03-Feb-10 at 8:24 pm | Permalink
karo wrote:
kit? kitek! podobają mi się te króliki!
Posted on 03-Feb-10 at 10:54 pm | Permalink
komerski wrote:
Karo, i liski i borsuczki i zajączki…:)
Dobrze, że w końcu ciut (ciutek?) kobiecej wrażliwości w komentarzach się pojawił
Posted on 03-Feb-10 at 10:57 pm | Permalink
schron wrote:
Tłumaczenie literatury to jedna z tych profesji, przed którymi chylę czoła nabożnie (obok astronomii i lutnictwa). Świetna strona!
Posted on 03-Feb-10 at 11:13 pm | Permalink
Bobik wrote:
Niemcy do dziś “Robbe” wołają na morsy, foki i inne płetwonogi. Czyli na takie duże, morskie króliki, ale należące do podrzędu psokształtnych.
No, czy to nie jest niezły galimatias?
Posted on 04-Feb-10 at 1:24 am | Permalink
foma wrote:
w ukraińskim kit to też foka, wieloryb, a nie jakieś puchate.
dobra, miałem się pastorami zająć
Posted on 04-Feb-10 at 8:31 am | Permalink
komerski wrote:
Foka? Że wieloryb, to rozumiem, bo po ros. jest identycznie, ale foka??? No i foki są puchate
Posted on 04-Feb-10 at 8:38 am | Permalink
Torlin wrote:
Królik to jest mały król.
Posted on 04-Feb-10 at 8:50 am | Permalink
komerski wrote:
A żebyś Torlin wiedział. W rodzinnych stronach mojej mamy nikt nie hodował królików, tylko “króle”.
Posted on 04-Feb-10 at 8:52 am | Permalink
foma wrote:
wieloryb to wiedziałem, że foka, to słownik podpowiada (?), niby drukowanemu powinno się wierzyć, ale też mam wątpliwości.
swoją drogą Słownyk anhlijsko-ukrajinskyj, ukrajinsko-anhlijskyj (Dopuszczeno Ministerstwom oswity Ukrajiny) dla słowa kit daje takie oto tłumaczenie:
“mtomcat [sic!]; s.a. (kotyk) pussy; zo. fur-seal”
Posted on 04-Feb-10 at 9:28 am | Permalink
Hoko wrote:
U mnie też są króle, a nie żadne tomcaty
Posted on 04-Feb-10 at 10:56 am | Permalink
komerski wrote:
Nie no, Hoko, zawiodłeś mnie trochę… Gdzie jak gdzie, ale żeby u ciebie tomcatów nie było???
@ foma: może być, że kit to po ukr. kot. Normalnie mówią “kiszka” więc kit to byłby właśnie tomcat – kocur – wielka kiszka
Posted on 04-Feb-10 at 10:58 am | Permalink
Fioletowa wrote:
Jeden mały królik a tyle zamieszania
I nawet pastorzy w to wplatani…
Posted on 04-Feb-10 at 11:03 am | Permalink
komerski wrote:
Fioletowa, witam w moich skromnych
I wiesz, do Australii też jakiś czas temu sprowadzili kilka parek takich małych królików, a zamieszanie mają do dziś
Posted on 04-Feb-10 at 11:07 am | Permalink
foma wrote:
że niby “tom” to “wielki”?
jakoś tego po sobie nie widzę…
Posted on 04-Feb-10 at 11:08 am | Permalink
foma wrote:
Co do pastorów mogę tylko wyrazić przypuszczenie, że musieli długo mieszkać w jaskiniach (znaczy się w podebranych góralikom mnisich celach), żeby takie salomonowe rozwiązanie wykoncypować.
Posted on 04-Feb-10 at 11:19 am | Permalink
PAK wrote:
Góraliki??? Góralki chyba (no, chyba że to się znowu coś komuś skojarzyło…).
Posted on 04-Feb-10 at 1:43 pm | Permalink
karo wrote:
a ja pytanie mam! czy będzie o kotach, takich dużych dużych (KOCURACH: lwach, tygrysach),mniejszych (KOTACH, np. wiejskich mickach), malutkich (kociaczkach, kociczkach, kitkach, kiteczkach)?! to jak? ja się domagam!
tzn. ładnie proszę!
Posted on 04-Feb-10 at 3:58 pm | Permalink
komerski wrote:
karo: są inne blogi, na których o zwierzętach zajętych przede wszystkim ładnym wyglądem własnym jest aż nadto. Niemniej, skoro taki jest głos ludu, może pojawi się jakiś zwięzły P.S.
Posted on 04-Feb-10 at 11:36 pm | Permalink
karo wrote:
grzecznie wysłana na inne blogi, będę poruszać się po innych blogach zatem;)
Posted on 05-Feb-10 at 5:56 am | Permalink
foma wrote:
a wracając do wpisu kolegi komerskiego, to jakże zajmujące jest wyłapywanie smaczków, że czegoś długo długo w języku nie było, bo nie było desygnatów. i nie o jakieś komputery czy jachty mi chodzi, ale takie ziemniaki, winorośl czy inne tygrysy. Dlaczego ‘tygrys’ a nie ‘urapas’ dla kociego przykładu?
Posted on 05-Feb-10 at 8:19 am | Permalink
Hoko wrote:
O kotach, kocurach, mickach i mizialskich to u mnie, tylko u mnie!!
Koty, koty, tanio dobre koty sprzedaję!!
http://hokopoko.net/koty
Posted on 05-Feb-10 at 10:15 am | Permalink
a cappella wrote:
To ja jeszcze troszkę kobiecej wrażliwości przyniosę – właśnie byłam (lokalnie) na wystawie rysunku na motywach “Alicji w krainie czarów” : W głąb króliczej nory”… Boszsz… ile z takiego królika można wycisnąć znaczeń!… i jak nowoczesnych-nowożytnych… nawet z najbardziej zgranego króliczka…
Posted on 05-Feb-10 at 12:33 pm | Permalink
Bobik wrote:
O, ja jak złowię króliczka to dopiero potrafię z niego wycisnąć…
Ale tak ogólnie raczej zgadzam się z opinią, że największy szpas jest w gonieniu go.
Posted on 05-Feb-10 at 1:28 pm | Permalink
Bobik wrote:
Hoko, a wymiana barterowa też wchodzi w grę? Ty mi kota, ja Ci literek ropy naftowej, albo puszkę gazu ziemnego…
Posted on 05-Feb-10 at 1:32 pm | Permalink
foma wrote:
A skąd u psa takie kopaliny?
Posted on 05-Feb-10 at 1:46 pm | Permalink
Bobik wrote:
To proste, ze słownika Kopalińskiego.
Posted on 05-Feb-10 at 5:18 pm | Permalink
Hoko wrote:
Bobik,
literki to mogę sobie sam napisać
Posted on 06-Feb-10 at 1:07 pm | Permalink
foma wrote:
i zatrzymalim się, jak w zepsutym gazociągu…
Posted on 08-Feb-10 at 9:00 am | Permalink
Bobik wrote:
To wszystko przez Hoko! Wypiął się na moje literki i całą motywację mi zapaskudził.
Posted on 08-Feb-10 at 3:12 pm | Permalink