Kruk zakrakał: "Kres i krach"

Tytuł niniejszego wpisu – o czym pewnie wspominam zgoła niepotrzebnie, gdyż wszyscy i tak to wiedzą – pochodzi z barańczakowego przekładu słynnego wiersza Edgara Allana Poe “Kruk” (The Raven). Owo “kres i krach” (w oryg.  nevermore) jest tyleż genialne co dziwne. Świetnie oddaje to, co zrobił obdarzony wybitną wrażliwością na brzmienie słów Poe, a mianowicie krucze krakanie.  Zarówno nevermore jak i “kres i krach” brzmią właśnie jak głos tego straszliwego ptaka. W zasadzie można powiedzieć, że Barańczak był bardziej anglosaski od Poego – cały wers Kruk zakrakał: “Kres i krach” jest dużo bardziej kraczący niż miękkie Quoth the Raven, Nevermore! a poza tym aż trzy słowa zaczynają się na tę samą literę, a takie sztuki Anglosasi wprost uwielbiają.

Ale dość dygresji – nevermore to zbitka never (nigdy) i more (więcej) i jako taka pojawiła się w angielskim ok 1205 roku. Samo never jednak jest o wiele starsze – wywodzi się ze staroangielskiego naefre, które także było zbitką dwóch – praindoeuropejskiego ne (nie) i aefre - oznaczającego kiedykolwiek (dziś to słowo brzmi ever). Never początkowo stosowane było jako emfatyczna forma przeczenia, wyjątkowo mocne nie - we współczesnej angielszczyźnie mamy tego wyraźną pozostałość w zwrocie never mind (nie przejmuj się). Jak widać na tej podstawie (naefre) w staroangielskim istniała tendencja do zlewania się przeczenia z innymi słowami. Dziś ta cecha zanikła.

Dość podobnie wyglądała sprawa z włoskim giammai, francuskim jamais i hiszpańskim jamas, które wszystkie wywodzą się z łacińskich słów iam (już, zaraz, teraz) i magis (więcej). Dosłownie więc oznaczają “bardziej teraz”, czyli dokładne przeciwieństwo nigdy. Bierze się to stąd, że początkowo i one używane były z początkowym przeczeniem, które jednak zanikło wskutek tendencji do skracania i być może każdorazowej zrozumiałości słowa w kontekście.

Oznaczająca “nie poddawaj się, nie desperuj” fraza never say die notowana jest od 1865 i początkowo używali jej marynarze.

Never never land – dziś określające (od 1900 roku) “wyimaginowaną krainę, utopijny ląd” – początkowo stanowiło nieoficjalną nazwę niezamieszkałej, północnej części australijskiego stanu Queensland. Być może dlatego, że kto się tam wybrał nigdy już nie chciał wrócić. A może dlatego, że nigdy nie wracał? Kto wie…

Comments (16) to “Kruk zakrakał: "Kres i krach"”

  1. Tak, Barańczak bywa bardziej anglosaski, niż Anglosasi. Ale trzeba też zauważyć, że (w odróżnieniu od wymogów takiego np belcanto) język nasz ojczysty sprawdza się lepiej, niż niektóre inne w ‘szorstkich onomatopejach’… No i to wielozwarrrrrciowe “r” :-D

  2. No i wykorzystujemy piękne brzmienie swojskiego ‘r’ przeklinacjąc na ulicy (no… kto używa, ten używa), zapewne o wiele skuteczniej uwalniając w ten sposób stres niż Anglosasi ;D

    Ale, ale, chyba zapominamy o panu, który bardzo ‘never’ lubi. A nazywa się on Bond. James Bond.

  3. Główną Barańczaka zasługą jest zachowanie melodii i rytmu tego wiersza, co trudne.

    Poza tym wiadomo z “Amerykańskich Bogów” Gaimana, że kruki nie mówią “Nevermore”, tylko “spierdalaj” (przepraszam za język nieparlamentarny).

  4. Pierwszy kontakt z E.A. Poem miałem przez radio. W Trójce Jerzy Kordowicz czytał “Studnię i wahadło” na podkładzie dobranej przez siebie muzyki. To były niesamowite audycje…
    W ogóle Trójka kiedyś była niesamowita.
    A Barańczak jest sam w sobie niesamowity, nie oceniam tłumaczeń, bo to by było jakby ślepiec recenzował obrazy, jego oryginalna twórczość mnie zadowala :)

  5. A dlaczego kruk ma być straszliwy? To całkiem fajna gadzina :)

    Poego lubiłem za młodu, teraz mnie te rzeczy nie biorą…

  6. @a capella: Prawda. W dziedzinie warczenia zdecydowanie prowadzimy. Oni za to biją nas na głowę tymi różnymi thudami, crackami, splatami i tysiącem innych króciutkich słów, które “znaczą to co brzmią”

    @PAK: Nie zapominamy. Ja tam już czekam na nową część, zwłaszcza, że mi ten Putin w roli Bonda strasznie pasuje.

    @PMK: Ale to tylko te zblazowane.

    @Zeen: Nie przesadzaj – Trójka wciąż jest najlepsza, tyle, że na innym tle, więc i sama się zmienia…

    @Hoko: Kruk jest straszliwy, bo mówi, że Lenory nigdy już…
    “Te rzeczy” cię nie biorą? A kto u siebie czaszkami i całunami epatował niewinnych gości? Ha?

  7. Ojjj jak mi brakuje tych thudów, cracków, i bdoomów. Jako rysownik komiksowy muszę strasznie kombinować z wyrazami dźwiękonaśladowczymi. W końcu ile razy można używać “bum”, “bach” i “bęc”? W dodatku “pizd!” (i znów moja niewyparzona gęba) już przestało być śmieszne.

  8. Komerski, ale to nieco inne czaszki – do Poego bardziej pasują te od Beksińskiego, którego nie lubię (choć w młodych-gniewnych czasach i owszem). Zaś Claesz to całkiem co innego, to nie jest żadna psychoza, ale spojrzenie raczej spokojne i beznamiętne.

  9. Kraczę schryple:

    “Wpadł mi za fotel, w kąt, przyimek:
    Jęknąłem: – Jeszcze jeden kłopot!
    Z ust, jak w komiksach, puścić dymek:
    “Wstań z, zza, spod, znad, spoza, spopod”? -

    Popieram wszak purystów obóz
    I zwykle brzydzi mnie zła proza,
    Więc skąd ta myśl: – Czy wstanie łobuz
    Zza, spod, znad, spod, z lub spoza?

    (M. Bishop)

    No ale w końcu w świecie mułów nie ma regułów:)

  10. To jest Nash Ogden i nikomu go nie oddamy!

  11. Czaszka z psychozą staje się bardziej ludzka, bo beznamiętna i spokojna to jest ona sama w sobie. ;)

    Stawiam na niepokojącego Beksińskiego…

  12. Gwałtu rety, Komerski, skąd u Ciebie 21 tysięcy komentarzy?? :shock:
    :lol:

  13. Ja też stawiam na Beksińskiego. Zdjęcia czaszek to ja mam w Internecie, dopiero Beksiński maluje to, czego nie ma na zdjęciach. Ale, ale… Jakie 21 tysięcy komentarzy? Nawet spamu przez te jakieś 2 lata Akismet mi 19K wyłapał…

  14. Beksiński, niestety, niczego już nie maluje… przynajmniej na tym “naszym” świecie.
    (I tak jest od czasu, kiedy to 3 lata temu dźgnięto go 17 razy nożem w jego warszawskim mieszkaniu.)

  15. Ja stanowczo protestuję! Beksiński jest nieśmiertelny!

    P.S. Logos, czy ty też wstajesz o tak nieludzkich porach, czy jesteś w Stanach? :)

  16. Jestem w Stanach i też wstaję o tak nieludzkich porach :)

Post a Comment
*Required
*Required (Never published)