Zagryźć kulę

Kiedy do Anglosasa przychodzi żona i mówi “Kochanie, widziałam fantastyczne futro. Kosztuje jedyne 10.000$ i absolutnie nie mogę bez niego żyć, a jeśli byś mi go, przez niedopatrzenie, zapomniał kupić, to będę smutna i podrapię sobie nos” to Anglosas taki bites (on) the bullet, wyciąga swoją kartę kredytową i kupuje małżonce wyśniony prezent.

Po polsku prawdopodobnie powiedzielibyśmy (w zależności od kontekstu) “przegryza gorzką pigułkę”, “bierze byka za rogi”, “mężnie mierzy się z przeciwnościami losu” tudzież nawet “przyjmuje cios na klatę”. I – jak słusznie zauważa w swoim komentarzu Dru -  można też po polsku zwyczajnie “zagryźć zęby” (Co PMK jeszcze słuszniej poprawia na “zacisnąć zęby”). Uważny czytelnik zauważy, że nasze, słowiańskie sposoby wyrażania tego, co czują mężowie kupujący futra za 10K dolarów są jakby jaśniejsze. Bite the bullet? Ugryźć kulę? Jak to? Po co? Dlaczego?

Musimy się cofnąć do czasów, kiedy środki uśmierzające ból nie były jeszcze tak powszechne jak dzisiaj. Musimy też sobie niestety wyobrazić, co czuli ówcześni pacjenci (choć może lepszym określeniem byłoby tu – ‘ofiary’) chirurgów. Taka na przykład amputacja nogi na wysokości połowy uda musiała budzić u hospitalizowanego sporo emocji. A amputacje – tudzież usuwanie kul i grotów strzał czy bełtów – bardzo często zdarzały się żołnierzom. Chirurdzy wojskowi brali po prostu do rąk piłę, odcinali nią grożącą życiu całości organizmu kończynę i zaszywali ją korzystając z naciągniętej skóry pacjenta. (Nota bene – angielskie słowo hack - oznaczające m.in. ciąć, rąbać – w wersji rzeczownikowej stosowane jest niekiedy do określenia słabo wykwalifikowanego chirurga.)

Niemniej, niektórzy próbowali jakoś zapanować nad bólem. Podstawową metodą była porządna whiskey, której kilka łyków łagodziło doznania piłowanego. Niekiedy też – znamy to z westernów – cięty człowiek trzymał w zębach patyk. Zdarzało się jednak – i to dla nas szczególnie ważne – że zamiast patyka, ofiara chirurgicznej przemocy zagryzała w zębach kulę.

Dlaczego akurat kulę? Otóż robiono je z ołowiu, który jest dość kowalnym metalem. Naciśnięty z odpowiednią siłą, ustępuje i deformuje się. Nie grozi zatem połamaniem zębów rannego, co mogłoby się przydarzyć, gdyby podano mu do ust, dajmy na to, kawałek granitu. Co więcej – kul w czasie wojny było zawsze pod dostatkiem, co nie zawsze musiało być prawdą w odniesieniu do patyków.

Istotne jest też to, że pacjent zagryzający kulę to pacjent, który współpracuje z lekarzem, ktoś, kto świadomie zdecydował się, przełknąć gorzką pigułkę w nadziei późniejszego dobrostanu.

Gryzienie kuli po raz pierwszy pojawiło się drukiem w 1891 roku, w powieści Rudyarda KiplingaLight that Failed:

‘Steady, Dickie, steady!’ said the deep voice in his ear, and the grip tightened. ‘Bite on the bullet, old man, and don’t let them think you’re afraid,’

Spokojnie, Dickie, spokojnie! – usłyszał niski głos i poczuł mocniejszy uścisk. – Bite on the bullet, stary i nie pozwól im myśleć, że się boisz.

Comments (38) to “Zagryźć kulę”

  1. Jak by mnie żona przyszła opowiadać o kupowaniu futra to zaraz bym jej zrobił ideologiczny wykład na temat mordowania zwierzątek dla przyjemności.

    No i u nas mówi się “zagryźć zęby”. Podejrzewam, iż źródło jest podobne. Nie mamy powiedzonka o kulach, bo po bitwie Polaków rannych nie było. Każdy walczył do ostatniej kropli krwi i do tego kosą. ;)

    Komerski, a dlaczego to “nota bene” jest takie jakie jest?

  2. Też mnie zaciekawiło to ‘nota bene’ ;)

    Jestem bardzo ciekaw jakie są Twoje źródła tych wszystkich ciekawostek – ja mogę się tylko domowo pocieszać dwoma dziełami Bralczyka o pochodzeniu polskich sformułowań. Strona ta więc to nie lada gratka :>

  3. Nie wiem, czy czytałeś mój wpis o Witu Stwoszu
    http://torlin.wordpress.com/2008/01/31/kres-vita-wita-wita/
    Tam jest opis, że przed jego napiętnowaniem włożono mu żelazną gruszkę do ust. I ciekawe, czy to z tego powodu, co Ty piszesz, czy po to, aby policzki były lepiej naciągnięte i żeby katu było łatwiej je przebić?

  4. Nota bene odnosi się do znanej marki Louis Vuitton, producenta skórzanej galanterii.
    Kolega komerski pozwolił sobie na taki żart…

  5. :-)
    Oj, z tymi futrami jest faktycznie ciekawie (por. Dru’). Z dekadę temu była istna histeria ‘anty’: pikietowanie eleganckich sklepów futrzarskich na Knightsbridge przez super-modelki i innych vipów, oblewanie farbą okien wystawowych (widziałam kilka takich akcji). Teraz przycichło, ale młodsze pokolenie elegantek nauczyło sie już marzyć o innych luksusach – np. zimowe wakacje w ciepłych krajach. W samym Albionie też zresztą coraz cieplej…

    Nb, obecnie ‘hack’ oznacza najczęściej ekspansywnego (i niedouczonego) dziennikarza produkującego kilometry sensacyjnego tekstu (damska wersja: ‘hackette’). Czasem też – aparatczyka partyjnego.
    :-)

  6. Dru – Więc skoro wersja z futrem, to dla ciebie taka bułka z masłem. to wyobraź sobie, że żona wymarzyła sobie jakiś egzotyczny gatunek tofu. 5000$/gram.
    A “nota bene” to jakiś podstęp tych od wordpressowego dodatku snapshots. (to te miniaturki, co ich nikt nie lubi.) Przysłali mi dziś maila zaczynającego się od info, że są “nowocześniejsi niż wszyscy inni”. Nie przeczytałem, i teraz wiem, że to był błąd.
    A z zaciskaniem zębów masz, oczywiście rację. Tyle, że zacisnąć zęby można też w złości, powstrzymując się od tego, by komuś przyłożyć.

    Teloch – Źródła są bardzo proste – najczęściej internetowe bądź papierowe edycje słowników i siostrzane, anglojęzyczne strony.

    Torlin – z jednego i drugiego naraz? A może gruszka też była rozgrzana?

    Zeen – no już już wyłączam :)

    A capella – Jeśli supermodelki są przeciw, to i ja spalę swoje futra. Publicznie. Możesz im dać znać?
    W angielskim podoba mi się oszczędność w ilości słów. Po wpisaniu w google ‘define: hack’ pojawia się jakieś 40 znaczeń :)

  7. Ołów jest kowalny, ale czy aż tak, by nie połamać zębów? Hm… nie wiem. Z ołowiem, jako niezdrowym, nie mam dziś dużo kontaktu…

    Torlinie:
    Sądzę, że chodziło o zapanowanie nad odruchami, by katu było łatwiej. Krzykiem wówczas się nie przejmowano szczególnie… Przynajmniej nie przejmowali się nim kaci.

  8. Kurcze, a mnie sie zawsze zdawało, ze zęby to sie zaciska, a nie zagryza.
    Ale co ja tam wiem, młody jestem, mało na tym świecie widziałem.

  9. Pak: Wiesz, ja też XVIII wiecznej kuli nigdy nie gryzłem. Ale wydaje mi się to prawdopodobne. Choć też się nad tym zastanawiałem. Bo przecież i zęby ludzie mieli wtedy słabsze…

    PMK: Cholera i widzisz? Jednym celnym ciosem sprawiłeś, że razem z Dru musimy papierowe woreczki na głowy wdziać…

  10. Zagryźć to sobie można czasem język :roll:

    Ale takie tematy to nie na moje nerwy, przez to piłowanie nogi to ledwo przeszedłem…

    PS
    O co chodzi z tym “nota bene”? ja tam widzę tylko dziwne rozłożenie myślników :)

  11. Hoko: Już o nic nie chodzi, a myślniki rzeczywiście wymknęły mi się spod kontroli. Jak się dorobię, to zatrudnię asystentkę, która mi będzie redagować teksty.

    Cieszę się, że mimo wszystko dobrnąłeś do końca, natomiast zagryźć, to sobie można raczej kieliszek wódki. Język można sobie przy/przegryźć. Chyba, że ktoś przegryza jęzorkami. Mniam!

  12. No, ja to bym jednak wolał zagryzać ogórkiem, na kieliszki mam za słabe zęby :lol:

  13. Podobno najtwardsi z twardych zagryzają kieliszek kieliszkami. Ale to już chyba przysłowiowy kielich zgryzoty. :)

  14. Kurcze, Komerski, Ty masz zdrowie, czterdzieści sześć dni słuchać na okrągło “A Love Supreme”… :lol:

  15. Ja mam zdrowie? Pomyśl o Koltrejnie. On przez te półtora miesiąca cały czas dmie!

  16. Ja miałbym dwie uwagi:
    1. nie słyszałem “przegryzać gorzką pigułkę” tylko przełknąć
    2. Kielich zgryzoty też pierwsze słyszę :) – kielich goryczy – w tej wersji znam.
    Po za tym jestem usatysfakcjonowany Waszym poczuciem humoru :lol:

  17. “Zagryźć zęby” nie jest takie znowu rzadko spotykane. Mogę włożyć tą torebkę ale z otworami na oczy. :mrgreen:
    No i występuje również w znaczeniu “bite the bullet”.

    A ten komentarz o tofu to natychmiast skasuj Komerski. Żona właśnie zabierała się do czytania Twojego wpisu. Musiałem ją odciągnąć od komputera… :D

  18. @Zeen: Przeca jak się piguły nie rozgryzie, to na wierzchu jest sama massa tabuletae i to nie ma żadnego smaku, a już na pewno nie gorzkiego ;) Co do kielicha, to sobie trochę poetyzowałem… Rany… Nikt tu artysty nie rozumie:)

    @Dru – To w takim razie ja poproszę o przepis pt – jak zrobić tofu, żeby nie było mdłe…

  19. Rozumie, rozumie, ale widzę, że tu poprawnościowe wpisy się zdarzają, to też chciałem taki mieć ;) :)

  20. Że niby co? Ty mi chcesz żonę zbałamucić, naczyta się tych Twoich porównań, a potem będzie chciała żeby jej kupić tofu za 5000$, a ja mam ci w zamian przepisy serwować?
    I należę do ludzi dla których kisiel to wyzwanie. :D

  21. W takim razie, kiedy się wreszcie uda zorganizować hokopokowiański zlot, to gotować będę ja. No, chyba, że któraś z Pań…

  22. Hoko jaki delikatny :) … a u siebie oskubał wszystkie kaczki …:D

  23. ja nie gotuję :) … mogę pojeść …. :D

  24. Skubanie jest dobre na skołatane nerwy :lol:

  25. :lol:

  26. lepsze na nerwy to tylko robótki ręczne :D

  27. Skubanie kogo, Hoko?

  28. Hoko,
    z tego, co piszesz, wynika jasno, że Urzędy Skarbowe mają notorycznie skołatane nerwy…

  29. Zeen: Nie do końca – jak ja byłem kiedyś w takim, to pani malowała paznokietki.

    P.S. Coś ty zmienił, że cię do moderacji wrzuciło?

  30. błąd w adresie mailowym….

  31. Ale wciąż skubią, znaczy są zestresowani….

  32. przepraszam, coś mi dziś błądzi….

  33. Nie za ma co przepraszać :)

  34. Dru,
    skubię co popadnie…

  35. Miłych Świąt i pięknej Wiosny …. :)

  36. Wesołych Świąt Tobie i Twoim Bliskim oraz tutejszym Bywalcom życzę

  37. Radosnych, zrelaksowanych Świąt Wielkiej Nocy życzę Autorowi i jego Bliskim oraz Czytelnikom tego blogu
    :-)

  38. Komerski!
    Najlepsze i najserdeczniejsze życzenia świąteczne Tobie i Twoim Bliskim przesyła Torlin

Post a Comment
*Required
*Required (Never published)