Alaska
Dziś w naszej etymologicznej podróży po Stanach, wpadniemy na zimną (jakże to pasuje do tego, co za oknami) Alaskę. Nazwa czterdziestego dziewiątego stanu USA dostało się do angielskiego z języka rosyjskiego. Jak wszyscy pamiętamy to właśnie od Rosji Stany Zjednoczone zakupiły ten ogromny, złoto- i roponośny szmat lądu 30 marca 1867 roku. Wtedy nazwa Alaska stosowana była przez rosyjskich badaczy i podróżników już od około stu lat. Nie jest to oczywiście słowo pochodzące z języka rosyjskiego, a z jednego z trzech dialektów języka aleuckiego (aleucko-eskimoskiego). (Aleuci to rdzenni mieszkańcy terenów stanowiących dzisiejszą Alaskę i Wyspy Aleuckie, spokrewnieni z kanadyjskimi i grenlandzkimi Inuitami). Pierwotna wersja jest trudna do ustalenia – pojawiają się rozmaite brzmienia, z których większość jednak zbliżona jest do wyrazu alakszak. Słowo to dosłownie oznaczać ma “przedmiot wystawiony na bezpośrednie działanie wody“, czyli półwysep (ale też i kontynent, czy po prostu, stały ląd). Amerykański senator Charles Sumner proponując to słowo jako oficjalną nazwę stanu federacji pomylił się. Powiedziano mu bowiem, iż alakszak oznacza “wielką krainę”
Kilka rzeczy wartych uwagi:
- Gdy na Alaskę w pierwszej połowie XVIII stulecia dotarli Rosjanie Aleutów żyło tam około dwudziestu pięciu tysięcy. Amerykański spis z 1910 wykazał ich 1491, a w roku 1995 osób posługujących się językiem, który dał nazwę Alasce było już jedynie 3o5.
- Alaska jest bardzo bogatym stanem. Osoby fizyczne nie płacą tam stanowego (Getoryk, dzięki za sprostowanie) podatku dochodowego. Nie ma też VAT-u. Stan wypłaca co roku wszystkim swoim mieszkańcom dywidendy z tytuły handlu ropą naftową. Około 1000 dolarów na głowę.
- Pierwszym amerykańskim zarządcą Alaski został jeden z naszych eksportowych generałów Włodzimierz Krzyżanowski, herbu Świnka.
- Rosyjskim okrętem przepływającym w 1732 roku przez cieśninę Beringa, w trakcie wyprawy, kiedy to obserwowano wybrzeże Alaski (co potwierdziło geograficzną bliskość Ameryki i Azji) dowodził potomek polskiego szlachcica Dymitr Pawłecki.
Hoko wrote:
Zapomniałeś dodać, że tam strasznie zimno
Posted on 19-Nov-07 at 4:33 pm | Permalink
Mag wrote:
Ale jak magicznie.
Posted on 19-Nov-07 at 5:06 pm | Permalink
pmk wrote:
Jak juz rzucamy historia, to na calego podajmy też parę cyferek
Alaska zostala kupiona za 7.200.000 dolcow, czyli okolo 90.000.000 dolarow.
Tanio jak na taki dochodowy kawalek ziemi (większy od Polski o ponad milion kilometrów kwadratowych)
Posted on 19-Nov-07 at 5:40 pm | Permalink
ramzel wrote:
Hoko –> A czytał Ty pierwsze zdanie, hę?
Pmk –> Czym się różnią ‘dolce’ od ‘dolarów’?
Posted on 19-Nov-07 at 5:46 pm | Permalink
komerski wrote:
PM chyba przeliczył dawne na nowe
Posted on 19-Nov-07 at 5:47 pm | Permalink
dru' wrote:
Nic dziwnego, że Polacy tak się tam garnęli. Skoro nie trzeba było płacić podatków.
Komerski, nie rozpowszechniaj tych informacji bo następna fala emigracji pójdzie w tamtą stronę.
Posted on 20-Nov-07 at 12:16 am | Permalink
komerski wrote:
Mag: Przepraszam, że tak późno cię zmoderowałem ale nie zauważyłem
Coś musiałaś zmienić? Magdalena na Mag albo coś:)
Dru – ale tam ładnie jest
I przystanek mają
Posted on 20-Nov-07 at 12:28 am | Permalink
dru' wrote:
Ten przystanek to pewnie jeden. Czyli też tak jak w Polsce.
Następny kandydat na premiera będzie miał hasło: Zrobimy drugą Alaskę.
Posted on 20-Nov-07 at 2:53 am | Permalink
zeen wrote:
Tamten przystanek ma nazwę: Alaska Nebeska
a nasz Teraz Polska (przygotuj się na ekstremalne doznania)
Posted on 20-Nov-07 at 12:43 pm | Permalink
ramzel wrote:
Ale ten przystanek to jednostronny jest. Tam się tylko wysiada.
Posted on 20-Nov-07 at 4:36 pm | Permalink
Hoko wrote:
ramzel: “na zimną Alaskę” to trochę za mało
Zresztą gdyby tam było cieplej, toby Rosjanie więcej żądali…
Posted on 20-Nov-07 at 5:20 pm | Permalink
Jolinek51 wrote:
Wartość dolara spadła na “łeb i szyję” to powinni im teraz płacić więcej …. ja to jestem słoneczna dziewczyna i czytanie mi wystarczy
…. ciekawe co było powodem, że tak mało jest autochtonów? …. wyjechali do ciepłych krajów za te dolary? …
Posted on 20-Nov-07 at 9:55 pm | Permalink
getoryk wrote:
“Osoby fizyczne nie płacą tam podatku dochodowego.”
Tak dobrze to chyba nie ma. Pewnie nie ma stanowego podatku dochodowego (jak w kilku innych stanach) ale federalne, czy jakieś lokalne się płaci.
Posted on 21-Nov-07 at 1:07 am | Permalink
komerski wrote:
Jolinek: Czarna ospa, niewolnictwo i wódka. Normalka.
Getoryk: Tak, wychodzi na to, że oczywiście masz rację. Wprowadzę zmianę do tekstu, bo rzeczywiście – jako kompletna noga w kwestiach finansowych – wprowadzałem w błąd. Dzięki
Posted on 21-Nov-07 at 9:48 am | Permalink
Jolinek51 wrote:
czarna ospa?????????? …. w takim zimnie to zarazki umierają …. wódka??? …. to zbawienie w tej zimnicy …. niewolnictwo??? …. kto by miał siły w tym zimnie ich zniewolić??? …. chyba dobrobyt ich wykończył ….:)
Posted on 21-Nov-07 at 10:28 am | Permalink
zeen wrote:
Toć oczywista oczywistość, że lata pod zaborem rosyjskim, później pod zaborem amerykańskim wytrzebiły autochtonów.
Posted on 21-Nov-07 at 12:08 pm | Permalink
Hoko wrote:
Hm, w Winnetou nic o Alasce chyba nie było, więc na temat tamtejszych autochtonów się nie wypowiadam
Posted on 21-Nov-07 at 4:13 pm | Permalink
dru' wrote:
“Winnetou na Alasce”
Old Shutterhand drżącą dłonią próbował szybko wyciągnąć rewolwer. Na trzydziestostopniowym mrozie jego ręce trzęsły się niczym alkoholikowi na głodzie tuż przed pierwszym kieliszkiem wódki. Z ust wydobywały się obłoki pary, które skutecznie utrudniały skupienie wzroku. Rażące słońce, które jednak niczego nie ogrzewało, zmuszało fokboya do niemal całkowitego zamknięcia oczu.
Naprzeciw niego stał Billy Snow nieokrzesany bandyta w jakże odmiennym stroju. Zamiast modnej kalifornijskiej koszuli typu ?wear and never wash? miał na sobie grube futro z kapturem. Nogi zdobiły mu rakiety śnieżne, a dłonie miał uzbrojone w dwie ciężkie rękawice z foczej skóry.
Który będzie pierwszy. Fokboy bezskutecznie próbował wycelować. Ile razy zatrzymał na chwilę rękę mróz dawał o sobie znać wbijając się niczym setki i tysiące małych szpilek we wszystkie fragmenty jego bohaterskiego ciała. Bill nie miał lepiej. Utrzymanie rewolweru, gdy masz na ręce rękawicę śnieżną graniczy z cudem. Broń nieustannie mu wypadała, a on z coraz większym trudem wygrzebywał ją z kolejnej zaspy śnieżnej.
W końcu Old Shutterhand strzelił. Potem jeszcze raz, i jeszcze raz. Skończył magazynek, przeładował (gubiąc przy tym kilkadziesiąt naboi) i strzelał ponownie. Pudłował tak niesamowicie, że początkowo przerażony Billy Snow ostatecznie przestał na niego zwracać uwagę i całkowicie poświęcił się próbom utrzymania swojej spluwy w dłoni. Wszystko to trwało dobrych kilkanaście minut.
Nagle z ogrzewanego salonu obok rozległ się strzał. Wtórował mu brzdęk tłuczonej szyby. Billy Snow padł martwy, a jego krew wsiąkała powoli w biały puch.
Z salonu wyjrzał zdenerwowany Winnetou:
?Nie mogłem już dłużej patrzeć jak się męczysz. Grzana whisky prawie ci już wystygła.? Old Shutterhand bezradnie wzruszył ramionami i włożył broń do kabury. Ruszył ręką i zdumiony spojrzał w dół. Rewolwer przymarzł mu do spoconej dłoni.
Posted on 22-Nov-07 at 3:29 am | Permalink
dru' wrote:
“Winnetou na Alasce”
Old Shutterhand drżącą dłonią próbował szybko wyciągnąć rewolwer. Na trzydziestostopniowym mrozie jego ręce trzęsły się niczym alkoholikowi na głodzie tuż przed pierwszym kieliszkiem wódki. Z ust wydobywały się obłoki pary, które skutecznie utrudniały skupienie wzroku. Rażące słońce, które jednak niczego nie ogrzewało, zmuszało fokboya do niemal całkowitego zamknięcia oczu.
Naprzeciw niego stał Billy Snow nieokrzesany bandyta w jakże odmiennym stroju. Zamiast modnej kalifornijskiej koszuli typu ?wear and never wash? miał na sobie grube futro z kapturem. Nogi zdobiły mu rakiety śnieżne, a dłonie miał uzbrojone w dwie ciężkie rękawice z foczej skóry.
Który będzie pierwszy. Fokboy bezskutecznie próbował wycelować. Ile razy zatrzymał na chwilę rękę mróz dawał o sobie znać wbijając się niczym setki i tysiące małych szpilek we wszystkie fragmenty jego bohaterskiego ciała. Bill nie miał lepiej. Utrzymanie rewolweru, gdy masz na ręce rękawicę śnieżną graniczy z cudem. Broń nieustannie mu wypadała, a on z coraz większym trudem wygrzebywał ją z kolejnej zaspy śnieżnej.
W końcu Old Shutterhand strzelił. Potem jeszcze raz, i jeszcze raz. Skończył magazynek, przeładował (gubiąc przy tym kilkadziesiąt naboi) i strzelał ponownie. Pudłował tak niesamowicie, że początkowo przerażony Billy Snow ostatecznie przestał na niego zwracać uwagę i całkowicie poświęcił się próbom utrzymania swojej spluwy w dłoni. Wszystko to trwało dobrych kilkanaście minut.
Nagle z ogrzewanego salonu obok rozległ się strzał. Wtórował mu brzdęk tłuczonej szyby. Billy Snow padł martwy, a jego krew wsiąkała powoli w biały puch.
Z salonu wyjrzał zdenerwowany Winnetou:
?Nie mogłem już dłużej patrzeć jak się męczysz. Grzana whisky prawie ci już wystygła.? Old Shutterhand bezradnie wzruszył ramionami i włożył broń do kabury. Ruszył ręką i zdumiony spojrzał w dół. Rewolwer przymarzł mu do spoconej dłoni.
Posted on 22-Nov-07 at 3:29 am | Permalink
dru' wrote:
Oj, się niechcący zdublowałem.
Posted on 22-Nov-07 at 3:30 am | Permalink
Hoko wrote:
Dru, a co to za jeden ten Shutterchand? Bo sobie nie przypominam
Jakiś “zasłaniająca ręka”? Z tego co ja pamiętam był Old Shatterhand i Old Surehand. I od strony praw fizyki też jest to naciągane: przy strzelaniu broń się rozgrzewa, więc jest mało prawdopodobne, by miała przymarznąć. May by na taką łatwiznę nie poszedł
Posted on 22-Nov-07 at 4:32 pm | Permalink
dru' wrote:
shutter ma znaczeń wiele, możesz sobie wybrać.
stara-zamykająca-okna-ręka dajmy na to.
na alasce jak znalazł.
co do fizyki, to czy na prawdę wszystko musi być, aż tak doskonałe o 2 w nocy?
zdanie doskonale mi pasowało na puentę.
Komerski, jeśli tu jesteś, posprzątaj po mnie proszę.
Posted on 23-Nov-07 at 2:59 am | Permalink
dru' wrote:
komentarz do siebie: drugi akapit poprzedniego komentarza jest chyba wewnętrznie sprzeczny.
Posted on 23-Nov-07 at 11:00 am | Permalink
Torlin wrote:
Alasko! Jak słodko imię twoje brzmi
Alasko! Tyś najpiękniejsza z całej wsi
Alasko! Alasko! Snopowiązałkę sprzedaj mi.
Akurat na Alasce dzieje się taka mała powieść lub zbiór opowiadań Jacka Londona, od 46 lat moja najukochańsza książka o dalekiej północy: “Bellew Zawierucha”. Zawsze uważałem tę książkę za najpiękniejszą o męskiej przyjaźni.
Posted on 23-Nov-07 at 6:27 pm | Permalink
Adria wrote:
Co do tego, że Alaska została kupiona, nic nie jest pewne. Trochę mniej przyzwoitą wersją zdobycia Alaski przez USA, jest taka, że ?wczesny prezydent Stanów Zjednoczonych wygrał w karty z Carem, który to, postawił w zakładzie Alaskę.
Posted on 15-Nov-09 at 12:39 am | Permalink