Jak to z Jackiem było…

Ustalmy na początku fakty – Jack to imię męskie. Pojawiło się w użyciu około 1218 roku. Powiada się często (i prawdopodobnie słusznie) iż jest to anglosaska forma francuskiego imienia Jacques. Może to powodować niejakie zmieszanie, gdy uświadomimy sobie, że Jacques to Jacobus, tudzież Jakub - imię, które innymi drogami weszło do angielszczyzny jako James. Do dziś pamiętam zresztą jak wielkie było kiedyś moje zdziwienie, gdy okazało się, że król angielski James of England, to po polsku Jakub Stuart. Niemniej – Jack to także zdrobnienie od John (Johan, Jan, Iwan). Czyli Jasio.

To jednak dopiero początek zabawy z tym imieniem. Jako, że było ono popularne w masach pospólstwa stało się z czasem synonimem takiego właśnie człowieczka, chłopa, prostaczka, przybysza z ludu, proletariusza… hmm… OK Ponosi mnie. Stąd w każdym razie pochodzi idiomatyczne wyrażenie every man jack oznaczające po prostu wszystkich. Wiadomo też, że szczególną estymą darzyli to imię mieszkańcy Kornwalii, ponieważ Londyńczyk (i nie tylko) widząc Kornwalijczyka mawiał do niego dawniej cousin Jack. Także i prosty element stroju narzucany przez prostych ludzi na swe zgięte od pracy ramiona zyskał od nich swe miano – jack - który nadal funkcjonuje w swej zdrobniałej formie jako jacket - czyli po prostu kurtka (a w polszczyźnie żakiet). Do zbadania pozostaje, czy polska kurtka nie jest na tej samej zasadzie strojem noszonym przez zwykłych Niemców – Niemców o imieniu Kurt.

O prostym ludzie wszakże przez długi czas nie myślano zbyt pochlebnie. Tak samo i jack nabrał z biegiem czasu pejoratywnego odcienia. Zdarzało się, iż tym słowem określano nawet przestępcę. W “Poskromieniu złośnicy” Szekspira Katarzynie nie podoba się pomysł poślubienia a mad-cap ruffian and a swearing jack co Maciej Słomczyński pięknie oddaje jako narwanego i klnącego gbura (Akt II, scena 1)

Przed wynalezieniem rożnów elektrycznych obracaniem pieczeni na ruszcie zajmował się pomocnik kuchenny – po angielsku: jack. Tak samo można zresztą nazywać mechanicznego następcę sługi oraz całe mnóstwo urządzeń mechanicznych związanych z kręceniem lub skręcaniem. Car-jack – to samochodowy lewarek, boot-jack to pachołek do butów (dzięki za pomoc Cyprian) ustrojstwo do zdejmowania butów (nie mam pojęcia jak się to nazywa po polsku) Jack to także nazwa części klawesynu. W XIX wiecznych centralach telefonicznych za pomocą jack-plugs panie operatorki przełączały i łączyły rozmówców. Jackhammer (dosł. młot Jacka) to młot pneumatyczny (tudzież wiertarka udarowa)

Jack kojarzył się także z brakiem wartości i niewielkimi rozmiarami. Najmniejsza z angielskich monetfarthing - wartości ćwierć pensa – kolokwialnie zwana była właśnie jack. Tak samo mówi się na żetony hazardowe, które same w sobie przecież żadnej wartości nie mają. Pochodzące z ok 1944 roku słowo jackpot oznaczające wielką wygraną pochodzi z pokerowego slangu i oznacza przyrastającą przy każdym rozdaniu sumę pieniędzy, którą stopniowo zwiększano dopóki jeden z grających nie mógł pochwalić się co najmniej parą waletów (które po angielsku nazywamy nie inaczej jak jacks)

I to jeszcze wcale nie koniec…




Comments (24) to “Jak to z Jackiem było…”

  1. Ha! Od razu wiedziałem, że Jackowi źle z oczu patrzy :>

    Aż się teraz boję odnajdywać korzenie imienia “Jędrzej” :>

  2. Wszystko żeś poplątał. Już dawno nie widziałem tak spreparowanego tekstu. Żeby to sprostować, to trzeba pracy magisterskiej.
    Po pierwsze Komerski Jacek to nie jest Jack. To tylko się tak ludziom wydawa. Jacek pochodzi od hiacynta i z greki i nie ma nic wspólnego z angielskim. A ja w ogóle angielskiego nie lubię.
    Telochu! Źródeł Andrzeja należy szukać w Jędrusiu, Jędrusia w Jądrusiu, a Jądrusia w samomęskości.

  3. A w ogóle to mam Jacek na imię.
    Niestety.
    A właśnie, że stety.

  4. Torlin??? Ja wszystko rozumiem, tylko na dowolnego z bogów, wskaż mi miejsce, w którym piszę cokolwiek o polskim imieniu Jacek, które jak słusznie zauważyłeś pochodzi od Hiacynta. Bardzo Cię proszę.

  5. Komerski, przepraszam cię bardzo ale dlaczego angażując jako wsparcie istoty niebiańskie powołujesz się jedynie na męską część panteonu.
    Na boginie toż to nie przystoi wykształconemu człowiekowi. :lol:

    Jest jeszcze Union Jack, ale to jak się domyślam nie jest pejoratywne określenie.

    Czasami mówi się też na jedną z końcówek kabla mówi się dżek, to chyba z naszym Jack’iem ma coś wspólnego?

    A tak na marginesie to jaki byś wskazał polski odpowiednik imienia dla naszego Jack’a?

  6. Ups, jak widać trochę namieszałem :> Wybaczcie.

    Torlin – a nie źródeł ‘Jędrzeja’ w ‘Andrzeju’? Toż myślałem, że z greckiego męstwo swe imieniem oznaczam. Ale w sumie może grekom chodziło na początku o Jądrusia…

  7. Dru – Co do union jacka to powiem ci tyle – cierpliwości przyjacielu, cierpliwości.
    Twój apostrof jest zbędny – stawia się go dla oddzielenia niemych lub inaczej niż u nas wymawianych samogłosek – a więc Jackiem (dżekiem) od imienia Jack ale Kyle’a (kajla) od imienia Kyle (kajl)

    Te jacki od kabli to w prostej linii dzieci tych jack plugs z central telefonicznych. Pamiętasz na pewno te centrale, gdzie operatorki przełączały te tysiące kabelków z dziurki do dziurki. Nie znam szczegółów, ale może to właśnie ten kształt złącza.

    A co do imienia to Torlin ma rację z tym hiacyntem (który jeszcze w 1230 r pisało się po ang. jacinth z którego nasz Jacenty i Jacek) Więc ich odpowiednikiem byłby właśnie Hyacinth – imię zarówno męskie jak i żeńskie.

    Teloch – nic nie namieszałeś. :)

  8. no, i jeszcze jest
    Jack of all trades, ktorego Ci kiedys nawet chcialem do tlumaczenia wcisnac :)

    Ja bym jeszcze wspomniał przy pejorytawnosci o “jackass” i “jack off”

  9. PMK – powiem ci to, co Dru – cierpliwości, przyjacielu, cierpliwości

  10. Komerski!
    Wybacz, już wiem, skąd się wzięło nieporozumienie. Z tytułu. Dałeś tytuł: “Jak to z Jackiem było…”, ja nie posiadając angielskiego czytałem cały czas pod tym kątem. Tymczasem tytuł należało przeczytać; “Jak to z Dżekiem było…” i wtedy Osram i wszystko jasne.
    Mój błąd.

  11. Ale pejoratywny wpis! A komentarze jakie pejoratywne :lol:
    Wtyki typu “jack” to te od słuchawek. A w centralach telefonicznych to chyba używane były wtyki bananowe (bynajmniej nie wykonane z gałązek, lecz jak najbardziej metalowe – żeby znowu nie było nieporozumień… ;) )

  12. Kiedy ja nadgorliwiec nie chciałem podpaść Torlinowi i myślę sobie: Wiem, że nie trzeba, ale dla większej jasności i spokoju polskich Jacków użyję. :)

    A tak w sumie to widać, że na coś się jednak ten apostrof przydawał.

  13. Torlin: Nie ma sprawy.
    Hoko: Bo w ogóle wszystko takie pejoratywne. Ja się nie znam na wtykach, ale właśnie te jacki od sprzętu audio (i mini 3,5mm i te duże 6,3mm) nazywa się czasami phone jacks.
    http://www.schoolshows.demon.co.uk/resources/technical/gloss4.htm
    Więc stawiałbym na to, że nawet jeśli to nie dokładnie takie same wtyki jak w XIX wiecznych centralkach, to od nich wzięły nazwę. Co ciekawe okazuje się, że nazwą jack można określić niekiedy nawet żeńskie złącze.
    http://www.videomaker.com/article/9634/

  14. Zgadza się, to są jacki – i żeńskie występują jak najbardziej, widać żeś niobznajomiony z technikaliami… ;)

    A banany są takie:
    http://www.voice.com.pl/dhlabs/img/B-8C-BP_big.jpg

    Albo bez tych skrzydełek, a za to z ze szparą przez środek. One są tylko na jeden kabel, podczas gdy jacki są wieloprzewodowe.

  15. Hoko: no nie za bardzo. Umiejętności wystarcza mi na złożenie komputera, ale ponadto nic – w każdym razie na moje oko, to te twoje “banany” są do “dżeków” na tyle podobne że potoczna nazwa mogła się przenieść. W końcu zwykli użytkownicy języka też nie wiedzą, co ile ma przewodów.

  16. Dru – Gdyby Torlin uważniej (wolniej? O bardziej ludzkiej godzinie?) przeczytał choćby pierwsze zdanie wpisu to zobaczyłby mianownik “Jack”, a nie “Jacek”. Apostrof nie ma tu nic do rzeczy :)
    A nadgorliwość to wiemy od czego jest gorsza ;)

  17. To ja tu w trosce o przejrzystość dla kolegi się staram, a ty mi hasłami godnymi obecnej kampanii wyborczej… ;)

  18. Dru – Bo ja biorę aktywny udział w onej :) Np właśnie wysłuchałem audycji komitetów wyborczych i zastanawiam się, kto im te spoty radiowe pisze, synowie sąsiadów?

  19. jako etymolog-amator wyjaśniam:
    1. boot jack to pachołek do butów (samo słowo pachołek ma jeszcze kilka znaczeń)
    2. kurtka pochodzi od łac. curtus – krótki, przycięty (płaszcz), np. konie kurtyzowane z podstrzyżonymi ogonami
    3. Jędrzej to staropolska wymowa Andrzeja, który pochodzi od greckiego Andreas, co oznacza: mężczyzna, człowiek, wojownik, a tkwi też w imieniu Aleksander czyli pogromca (lub klęska) mężów.

  20. Hmm… Rozumiem. Stawiam na syna sąsiadów, pod warunkiem że nie ma lat więcej niż 5.

    Ja ostatnio uwielbiam oglądać spot PO o opuszczających nas ludziach, dziurawych drogach i czymś tam jeszcze. Rozmarzam się na tej drugiej części, gdy wszystko jest takie piękne… Bajka z happy-endem w 30 sekund.

  21. Cyprian – Witam, dziękuję i przepraszam :) Witam, bo chyba po raz pierwszy mam zaszczyt gościć, dziękuję za wyjaśnienia – szczególnie za “pachołka”, który zresztą świetnie pasuje jako przekład “jacka”. Natomiast co do imion, to za Kopalińskim zawsze myślałem, że Andrzej jest od “andreios” odważny, mężny – a Aleksander od “aleksandros” – “obrońca ludzi” – Nie będę się jednak spierać, gdyż nie znam Greki.
    A przepraszam, za opóźnienie w moderacji – na szczęście już nie będziesz musiał tego przechodzić.

    Dru – na szczęście nie mam TV więc nie wiem, o czym mówisz :)

  22. eee to jak ty bierzesz udzial w kampanii tylko sluchowo, to sie nie liczy. Poniewaz nie uzywasz do kampanii oczu przysluguje ci tylko pol glosu przy urnie.

    Poza tym to na pewno jest dowod, ze jestes z ukladu KGB, GRU i Mossadu, ktory chce wykupic polski przemysł gumek recepturek, aby załamac nasza gospodarke.

  23. O Andrzeju – jedno znaczenie nie wyklucza drugiego, etymologia to raczej moje hobby, natomiast z wykształcenia jestem zoologiem, a w tej dziedzinie, zwłaszcza w systematyce, o łacinę i grekę człowiek stale się potyka.
    Wg specjalistycznego słownika etymologicznego J. Kreinera jest tak: aner (genetivus andros) to mężczyzna, lub jego narząd, także pręcik kwiatu, a andrias – wizerunek mężczyzny. (niestety nie da się tu uwzględnić akcentów, bardzo w grece istotnych)
    W biologii mamy m.i. androgyna (osobnik z cechami obu płci), androceum (zespół pręcików w kwiatku), androlog to lekarz od męskich spraw, więc dlatego myślę, że znaczenie “męski” jest najbliższe prawdy. Aha, jeszcze jest andrus krakowski, też chłopak. Pozdrowienia.

  24. @Cyprian: Dzięki raz jeszcze – raz jeszcze okazuje się, że wbrew wieszczeniom różnych sceptyków dobrze uczyć się wszystkich języków klasycznych, a ja biedny tylko tej łaciny liznąłem.

Post a Comment
*Required
*Required (Never published)