Irlandzkie święto

W takim razie dziś proponuję, żebyśmy wychylili dwie szklaneczki. W pierwszej znajdziemy whisky - słowo, które w tej formie znamy od 1715 roku, choć oczywiście sam napój pijano o wiele wcześniej (podobno produkowali ją od ok VIII w irlandzcy mnisi w celach leczniczych). Nazwa pochodzi od celtyckiego uisge beatha, wywodzącego się ze , staroirlandzkich słów uisce – woda + bethu – życie. Celtowie najprawdopodobniej dokonali kalki ze średniowiecznej łaciny, gdzie napoje alkoholowe od dawna nazywano aqua vitae, czyli także wodą życia (nota bene anglicy widząc łacińskie słowo vitae zaczynają mówić po polsku, powtarzają bowiem witai, witai) Francuzi nadal produkują destylowaną z wina wódkę (brandy), którą nazywają eau de vie. W angielszczyźnie whisky zapisywano na przeróżne sposoby np. usquebea (1706) czy iskie bae (1583). Rozróżnienie na szkocką whisky i irlandzką i amerykańską whiskey powstał w XIX w. Sprytni Dublińczycy, których wytwory uważano za najdoskonalszą formę tego trunku na świecie postanowili się odróżnić od szkockiej konkurencji za pomocą dodanego “e” Ostatnią irlandzką whisky (bez e) był Paddy, na którego butelkach “e” pojawiło się dopiero w 1966 roku. Oficjalny dokument amerykańskiego Bureau of Alcohol, Tobacco, Firearms and Explosives (na co dzień zajmującego się zwalczaniem kontrabandy, nielegalnej produkcji i bezprawnego stosowania broni palnej i materiałów wybuchowych, oraz papierosów i alkoholu) wydany w roku 1968 uznaje co prawda, że w Stanach oficjalną pisownią powinno być whisky, lecz w ramach szacunku do tradycji dopuszcza pisownię ze szlachetnym e, co rzeczywiście jest tam powszechną praktyką.

W drugiej z dzisiejszych szklaneczek brązowi się scotch. To słowo – z 1591 roku – jest skróconą formą przymiotnika Scottish, czyli szkocki. Sami Szkoci podobno nie przepadają za tym słowem w odniesieniu do nich samych, gdyż stanowi ono podstawę wielu pejoratywnych skojarzeń i nazw – np. Scotch attorney, czyli szkocki adwokat to obecnie rozpowszechniona nazwa, którą Trynidadczycy nadali pasożytniczemu pnączu, okrętnicy (Clusia rosea), które charakteryzuje się tym, że potrafi zadusić na śmierć drzewo-żywiciela. Z kolei taśma klejąca – skocz – po angielsku Scotch tape, została nazwana tak dlatego, że początkowo była pokrywana substancją klejącą jedynie na krawędziach, co sugerowało przesadną, szkocką właśnie, oszczędność producentów. Jako rzeczownik określający produkowaną w Szkocji whisky stosuje się to słowo od 1778 roku.

A po dwóch szklaneczkach z pewnością poczujemy przypływ przyjacielskich uczuć do osób po drugiej stronie tudzież za, obok lub nawet pod barem. Skoro mamy Irlandię, nasz towarzysz może mieć na nazwisko:

Kennedy - i tu lepiej nie chwalmy się znajomością etymologii. Słowo to wywodzi się ze staroirlandzkiego cinneide – brzydka głowa.

albo:

McMillan - tu już bezpieczniej – z celtyckiego Mac Mhaolain dosł. “Syn człowieka w tonsurze”.

McQueenz celtyckiego Mac Shuibhne – dosł. “Syn przyjemnego”.

tudzież:

Kelly - ze staroirlandzkiego ceallach - “wojna”.

Boyd - ze staroirlandzkiego lub celtyckiego – buidhe - “żółty:, czyli “blondyn”.

McConnell - irlandzkie Mac - “syn” połączone z celtyckim kunovalos - “potężny”, “wysoki”

McFarland - z Mac Pharlain. “Syn Parlana”. Parlan to staroirlandzki Parthalon - czyli Bartholomew, czyli Bartłomiej.

A kiedy już się z Irlandczykami zapoznamy bliżej zaistnieje wielkie prawdopodobieństwo, że wychodząc z pubu wydawać będziemy wspólnie slogany. Slogany? Tak, tak. Słowo slogan pojawia się w angielszczyźnie w 1513 roku i jest potomkiem celtyckiego sluagh-ghairm, czyli “zawołania bitewnego stosowanego na polu walki przez irlandzkie i szkockie klany”. Sluagh to armia, ghairm - krzyk.

Comments (25) to “Irlandzkie święto”

  1. Gdzieś czytałem, że Igor Strawiński poproszony podczas jakiegoś party o autograf – przełożył szklaneczkę z whisky do lewej ręki, a wolną prawicą wypisał … I. Strawhisky.

  2. Uwielbiam whisky. To jest napój bogów. Ale najbardziej chciałbym ją pociągać z butelki w namiocie w cieniu góry Kilimandżaro.

  3. Odkryłem, że lubię np. Jameson – irlandzką whisky, no i jeszcze kilka, ale same drogie. Wiele lat temu spacerowałem nocą ze szwagierką po Kochel (Bawaria) okoliczności przyrody fantastyczne, pić się chciało tośmy wzięli flaszkę na stacji benzynowej – chyba była niedziela – Jim Beam i co latarnia to przystanek i lecimy na zmianę z gwinta….
    Nie donieśliśmy flaszki do domu… Aleśmy się przy tym nagadali, naśmiali i napatrzyli na góry nocą. Co było potem – innym razem, ale nie to co myślicie ;)

  4. Zeen – może bloga załóż, bo zapowiada się ciekawie :) I muszę cię skarcić. “Lubię Jameson – irlandzką…”, co? Hmm?
    Torlin – Może ty jesteś inkarnacją Hemingwaya? :)
    Cyprian – I to było takie irlandzkie święto wiosny :)

  5. No, przepraszam panie psorze, whiskey oczywiście. Za karę zobowiązuję się wypić dodatkową flaszeczkę dziś wieczorem ;)

  6. Ale menele, w ładne towarzystwo wpadłem… :P

    Ja co najwyżej dwie szkalaneczki miodu…

  7. Komerski!
    Nie! Gregory Peck’a.

  8. Hoko!
    Menel pijący whisky z gwinta. Fragment opowieści gminnej o szarej rzeczywistości byłych PGRów.

  9. Z całego serca podziwiam ludzi, którzy potrafią dostrzec piękno whiskey. :)

    No ale Kilkenny lub Guinness w irlandzkim pubie. To jest coś!
    Jak ja kocham ten kraj.

  10. Ale kino :) wszedłem sobie na stronę z Opery, a tu wszystkie linki pomarańczowe, łącznie z tytułami… Już nawet myslałem, że to od nadmiaru promili Gospodarzowi się porobiło, ale sprawdziłem w firefoksie i tam są jak dawniej niebieskie…

  11. Otóż nie – linki SĄ pomarańczowe. W Firefoksie masz skaszowane jeszcze stare css.

  12. Ha ha!!! Faktycznie, pełen odlot! To już tak zostanie, czy tylko z okazji święta? ;)

  13. Zostanie, choć możliwe są jeszcze “przesunięcia tonalne”, ale zestaw biel-szarości-pomarańcze powinien się utrzymać

  14. E… faktycznie. A dlaczego nie głębokie bordo?

  15. AAAAAAAAA pan sobie Twittera zamontował!
    A przecież nawet Dvorak mówił, że to obciach! Buahaha

  16. Dru – jak mi podasz szesnastkową wartość głębokiego bordo to pomyślę. Bo “bordo” to dla mnie coś w rodzaju ciemnej czerwieni…

    PMK – Dvorak to stary dziad, który najpierw opowiadał przez 3435 miesiące, że nie będzie mieć iPhone’a a potem kupił dwa. A w 1984 roku napisał, że wymyślona do Macintosha myszka się nie przyjmie, bo jest zbyt podobna do joysticka i korzystanie z komputera przez mysz zanadto przypomina zabawę.

  17. No cóż… kolega Komerski schodzi na psy… ;) Kolory kolorami, ale o twitterze (a bardziej nawet o jego polskim odpowiedniku) miałem nawet kiedyś zamiar coś skrobnąć – jako o takiej namiastce big brothera, ale stwierdziłem, że szkoda zachodu.

    A jesli o kolorystykę chodzi, to zrobiło sie awangardowo – ta skórka jest ze swojejj natury “chłodna”, pomarańcz nieco ją zmiękczył, ale kosztem wprowadzenia pewnego dysonansu.

  18. Hoko – ja donikąd nie schodzę – ja tam cały czas jestem:)
    Ja jestem zadowolony z tych barw, ale nie wykluczam, że coś jeszcze pokombinuję.
    A twittera to mi po prostu zazdrościcie :)
    Edit: Właśnie przyszła mi do głowy jeszcze jedna koncepcja, ale nie mam teraz czasu na jej wypróbowanie.

  19. Bordo to jest rzeczywiście ciemnoczerwony, kolor wina Bordeaux (za Wiki). Mogę Ci podać kod bordowego lakieru samochodowego – 72U.
    Ja jestem internetowo prosty jak konstrukcja cepa. Wiem, że twitter to rodzaj pamiętnika (co się w danym momencie robi?), ale skąd wiecie, że Gospodarz tam się zapisał i co to daje tam zajrzenie?

  20. Kennedy – brzydka głowa.

    Jakoś o Jackie nie mogę tego powiedzieć. ;)

  21. Torlin – Dzięki – może się uda sprawdzić tym samochodowym kodem. A że zapisałem się do twittera widać jeśli spojrzy się na prawą stronę mojego bloga – tam jest nawet podpisane. Zajrzenie tam nic nie daje oczywiście jeśli spodziewać się jakichś wymiernych korzyści, ale ja uwielbiam rzeczy bezcelowe :)

    Magdo – Witam serdecznie w swoich skromnych, pomarańczowych progach ale co do Jackie to przecież to taka Barbie była, amerykańskie nico.

  22. A rzeczywiście, niezły ten ostatni Fish.
    Ale i tak dla mnie wciąż najlepszy jest
    Vigil in a Wilderness of Mirrors .
    Oczywiście dokonań z Marillion w tym wypadku nie biorę pod uwagę, a są znakomite.

  23. @Zeen: Tu możesz mieć rację, choć ja bym się wstrzymał z porównywaniami do “za jakiś czas”. Stare płyty z wieloma rzeczami się kojarzą i dlatego wydaje się nam, że są dużo lepsze. Ale tak – Vigil jest piękna…

  24. Dla mnie też bordo jest ciemnym czerwonym, natomiast przymiotnik głęboki ma opisać jego niekolorową tajemniczość i wewnętrzną przestrzeń.

    Twitter jest niebezpieczny. Mogło by się okazać wszem i wobec że cały czas się obijam. :D

  25. Ja tak jak u Hoko, tak i u Ciebie mam kłopot z różnymi drobiazgami, o których piszecie. Zazwyczaj to jest na pierwszych stronach, a ja mam zamontowane Sage – Rss i od razu ładuję konkretny wpis bez oglądania I strony. Nigdy na nią nie zaglądam.

Post a Comment
*Required
*Required (Never published)