Snob

Krótkie i piękne słowo. Po angielsku, z którego się wywodzi znaczy tyle samo co po polsku. Snob - człowiek pozujący na znawcę jakiejś dziedziny lub bezkrytycznie naśladujący czyjś sposób bycia, gust lub poglądy (za PWN). Jaka jest jego etymologia?

Fachowcy odnaleźli występujące najwcześniej w 1781 roku, pochodzące ze szkockiego slangu słowo snab - oznaczało ono  szewca i jego wcześniejsze formy ani źródła nie są nikomu znane. Już około 1796 jednak studenci z Cambridge używali wariacji snob na określenie – mieszczucha lub miejscowego kupca, a wreszcie każdego nie-studenta. W roku 1831 snob oznaczał już osobę pospolitą lub kogoś z niższych warstw społeczeństwa.

Oczywiście nie jest tak łatwo i istnieje konkurencyjna etymologia. Otóż niektórzy twierdzą, że snob narodził się w Eton, gdy do szkoły zaczęło trafiać wielu synów pierwszych wygranych rewolucji przemysłowej, gdzie zetknęli się z tradycyjnie okupującymi college dziećmi arystokracji. Wtedy to arystokraci zaczęli nazywać samych siebie nobs (nobility - arystokracja) a nuworysze byli ludźmi – i tu wkracza do akcji łacina – sine nobilitate, czyli po prostu pozbawionymi szlachectwa, tytułów.

Jak wyglądała prawdziwa historia pewnie nie uda się już stwierdzić – bez względu jednak na to, czy snob został snobem dzięki łacinnikom z Eton czy jakimś pretensjonalnym, szkockim szewcom, to dzisiejsze znaczenie uzyskał w roku 1848 dzięki Księdze Snobów (Book of Snobs) Williama Thackeraya. Był to zbiór szkiców satyrycznych publikowanych wcześniej w magazynie Punch. Thackeray tak oto definiował snoba: He who meanly admires mean things is a Snob (Snobem jest ten, kto z nędzy swojego charakteru podziwia nędzne rzeczy). Sam Thackeray miał zapewne wiele okazji by przyjrzeć się snobom. Urodził się bowiem – jako syn wysokiego urzędnika Brytyjskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej - w Kalkucie. Indie w tych czasach były miejscem,  w którym ludziom bez szczególnie dobrego urodzenia łatwo przychodziło robienie zawrotnych karier, które co prawda polegały głównie na otaczaniu się iście orientalnym przepychem i bogaceniu się, ale na rodzimych Wyspach byłyby dla nich nieosiągalne.

Comments (16) to “Snob”

  1. Tę definicję PWN toby należało uzupełnić, bo jak ktoś bezkrytycznie naśladuje sposób życia lumpa, to chyba snobem trudno go nazwać :) Chociaż może i tak… Ale z drugiej strony przyomniało mi się takie zdanie Kurta Vonneguta: jesteśmy tym, kogo udajemy…

    PS
    Czy Konrad Wallenrod snobił się na Krzyżaka? :)

  2. Ja tam w “snobowaniu się na lumpa” nie widzę sprzeczności. W ogóle zdarzają się często sytuacje, kiedy ludzie snobują się na coś, co według mieszczańskiej tradycji jest “gorsze”.
    A ten Vonnegut to chyba Goffmana czytywał :)
    Co do Wallenroda to on jednak chyba był krytyczny :)

  3. Nie wiem, jak Vonnegut, ale Goffmana na pewno czytał Umberto Eco. I chyba nawet dyskutował z nim gdzieś na tematy motoryzacyjne… tak coś mi sie kojarzy :)

    Co rozumiesz pod stwierdzeniem, że Wallenrod był krytyczny – w kontekscie definicji PWN? :)

  4. Goffman przyjeżdża do Polski we wrześniu z wykładami, więc może go spytajcie czy go ten Vonnegut czytywał, jakie marki samochodów polecał Eco, no i co sądzi o Wallenrodzie :) )

  5. oops, no nie Goffman tylko Goleman , ale kto by tam ich odróżniał..
    pozdrawiam
    Snobka

  6. @Hoko: W kontekście definicji wydaje mi się, że Wallenrod krytycznie podchodził do poglądów Krzyżaków – zwłaszcza tych na politykę zagraniczną.

    @noL: Goleman to ten szarlatan od inteligencji emocjonalnej? A kysz!

  7. Rany julek, już sobie pomyślałem, że Goffman zmartwychwstał :D

    Komerski: dlaczego szarlatan? :) To już raczej sprzedawczyk… ;)

  8. @Hoko: w sumie masz rację. Wymyślił jakieś dziwne pojęcie, napisał o nim książkę i potrafił ją sprzedać… W sumie pozazdrościć – wyżej to pewnie resentyment przeze mnie przemówił :)

  9. Nie no, bez przesady, w tym pojęciu jest sporo sensu :) Zastrzeżenia można mieć do nadmiernego rzodmuchania sprawy i pewnej chęci do uszczęśliwiania. Zwłaszcza że Goleman sprzedał nie tyle książkę, co właśnie swoje idee, czyniąc z tego zjawisko społeczno-medialne.

  10. a nie jest czasem tak, że “inteligencja emocjonalna” to zlepek trzech pojęć: “inteligencja, empatia, wrażliwość”? To tak jakby zapakować papier i ołówek w jednym opakowaniu i sprzedawać jako “nowe narzędzie do pisania”

  11. Poniekąd jest tak. Ale ta całość ma też pewien nowy wymiar niesprowadzalny do sumy pozostałych. I właśnie tę “nową jakość” daje się używac w praktyce jako – całość. Chociaż kontrowersji wokół Golemana nie brakuje :) Ale chyba odbiegliśmy od głównego wątku… :D

  12. ten snobizm to prawie jak konformizm…

  13. Jestem wrogiem Golemana i jego inteligencji emocjonalnej. Jak zacząłem to mierzyć, okazało się że wcale tego nie mam. Czyli jest to pojęcie puste. Jeśli jest puste to jego praca to demagogia. ;)

  14. O! i takiej filozofii Polacy potrzebują! Ten Goleman już był? Bo może z Dru pikietę urządzimy?

  15. Zdaje się że jeszcze żyje.
    Za kraty go!
    Albo na misję do afryki!

  16. Może spróbujcie go skorumpować…

Post a Comment
*Required
*Required (Never published)