Jak to drzewiej z bułką było
Znamy chyba wszyscy (i pewnie w jakiejś części lubimy) bułki grahamki. Niektórzy też pewnie słyszeli o rodzaju chleba, który nazywa się graham. Podobne nazwy istnieją też w języku angielskim – jest graham bread (chleb graham) są graham crackers (krakersy z razowej mąki pszennej) i wreszcie jest też graham flour (razowa mąka pszenna, mąka graham) Czy jednak wiemy skąd się wzięła ich nazwa?
Otóż wszystkie powyższe nazwy pochodzą od nazwiska jednego człowieka. Sylwester Graham (5 lipca 1794 roku – 11 września 1851). Był on od 1826 prezbiteriańskim pastorem, a co dla nas ważniejsze jednym z pierwszych w Ameryce zwolenników zmiany stylu żywienia. Nie robił tego jednak wyłącznie z powodów zdrowotnych, a w każdym razie nie chodziło mu jedynie o zdrowe fizyczne. Otóż pan Graham był wielkim piewcą wstrzemięźliwości obyczajowej i fizycznej. Proponowana przez niego dieta pozbawiona była mięsa, mleka, tłuszczu zwierzęcego i tym podobnych. Pożywienie pochodzące ze zwierząt wielebny Graham odrzucał, jako wzmagające pożądliwość płciową i w efekcie prowadzące do częstej masturbacji, która wedle niego powodowała ślepotę i szaleństwo. O powodowanie zmącenia zmysłów pastor oskarżał także keczup i musztardę. Poza wegetariańską dietą Graham zalecał swym wyznawcom (nazywanym wówczas grahamitami) częste kąpiele i abstynencję. Wszystkie te poświęcenia miały doprowadzić do uzyskania czystszego ciała i umysłu. Gdzie tu chleb, mąka i bułki?
Otóż w roku 1829 pastor Graham wynalazł chleb z nieoczyszczonej mąki pszennej i pozbawiony takich popularnych w tamtych czasach dodatków jak chlor i ałun. Chleb wielebnego był oczywiście ciemniejszy niż tradycyjne białe chleb, które w epoce rewolucji przemysłowej stały się wyznacznikiem pozycji społecznej zjadaczy. Im bielszy chleb tym bardziej spożywający go członkowie rosnącej w siłę klasy średniej czuli się dalsi od wieśniaków pałaszujących tradycyjne, ciemne pieczywo. Graham potępił te niecne praktyki odmawiając sztucznie bielonemu chlebowi wszelkich wartości odżywczych. Biorąc pod uwagę, że dietetycy mówią podobne rzeczy do dziś a ałun i chlor są dziś uznanymi toksynami nie można wielebnemu odmówić pewnej racji. Po raz pierwsz przepis na chleb graham opublikowano w The New Hydropathic Cookbook (Nowa hydropatyczna książka kucharska) w Nowym Jorku w 1855 roku
Poza kalumniami na alkohol, mięso i mleko Graham zalecał także powstrzymywanie się od jakichkolwiek uciech fizycznych, w związku z czym dieta grahamitów była dość mdła i pozbawiona smaku. Jednym z ich niewielu łakoci stały się więc graham crackers – “herbatniczki” te za niemal jedyny składnik miały sławetną mąkę grahama – dzisiaj pozostają w Ameryce bardzo popularnym produktem, choć teraz nie są już tak “zdrowe” – dodaje się do nich bowiem oczyszczoną mąkę i znacznie więcej cukru i miodu.
Ruch grahamitów był szczególnie popularny w latach 1860-1880, lecz po śmierci mentora wielu wyznawców utraciło wiarę i odwróciło się od jego zaleceń. Cały czas zresztą grahamici poddani byli ostrym atakom prasy i opinii publicznej z powodu swej neofickiej bigoterii. W 1837 roku pastor Graham miał kłopoty z wystąpieniem w Bostonie, w którym miejscowi piekarze i rzeźnicy grozili rozruchami a może i uszkodzeniami ciała. Powiada się także, że podczas płomiennych przemów pastora, który barwnie opisywał całą ohydę aktów seksualnych i zgubny wpływ noszenia ciasnych gorsetów mdlały damy.
Jednym z ludzi, na których poglądy dietetyczne wielebnego Grahama wywarły silny wpływ był niejaki dr John Harvey Kellog, który wraz ze swym bratem Willem Keithem Kellogiem założył istniejącą do dziś firmę. Bracia Kellog znani są także jako wynalazcy (14 kwietnia 1894) innego produktu spożywczego zgodnego z zaleceniami pastora Grahama – płatków kukurydzianych. Całą kulturę amerykańską zaraził natomiast wielebny obyczajem częstych ablucji – do dziś Amerykanie pozostają jednymi z najczęściej myjących się narodów świata.
dru' wrote:
Właśnie zjadłem na śniadanie kanapki z chlebem wyprodukowanym dzięki inwencji pastora Grahama. Może więc jeszcze zażyję kąpieli i przez cały dzisiejszy dzień będę święty.
BTW odnośnie oczyszczających właściwości płatków kukurydzianych, czy czekoladowe kuleczki mają podobne właściwości?
Posted on 21-Jun-07 at 9:05 am | Permalink
komerski wrote:
Pamiętaj tylko, żebyś na żonę pożądliwie nie spoglądał.
A co do kuleczek, to pewności nie mam, ale obawiam się, że to za słodkie ergo – diabelska sprawka.
P.S. Błogosławieni ci, którzy zjedli już śniadanie…
Posted on 21-Jun-07 at 9:08 am | Permalink
dru' wrote:
ad P.S. …albowiem coś jeszcze może zrobią przed obiadem.
Posted on 21-Jun-07 at 10:02 am | Permalink
Hoko wrote:
Nie no, co za świat, to nawet zjeść swobodnie nic nie można, bo zaraz zaliczą czówieka do jakiej sekty…
Ale na takiej diecie to i ja bym utracił wiarę…
PS
Przed obiadem to się robi drugie śniadanie
Posted on 21-Jun-07 at 12:28 pm | Permalink
dru' wrote:
Ja tu o etosie pracy, a Tobie tylko hedonistyczne obżarstwo w głowie.
Do roboty bracia! Do roboty! Na chwałę boga Agrahama.
Posted on 21-Jun-07 at 12:51 pm | Permalink
komerski wrote:
Ja tam już na dziś skończyłem (kto rano wstaje…) i może coś przegryzę
Posted on 21-Jun-07 at 12:53 pm | Permalink
dru' wrote:
Tobie to dobrze.
Posted on 21-Jun-07 at 12:55 pm | Permalink
Hoko wrote:
Praca i mycie skracają życie
Posted on 21-Jun-07 at 12:58 pm | Permalink
komerski wrote:
A kto nie je ten nie sieje i nie zbiera, zaprawdę!
Posted on 21-Jun-07 at 1:02 pm | Permalink
dru' wrote:
Jesteście tak demotywujący, że będę musiał poczytać sobie guru motywowania dla równowagi.
Jem kisiel. Czy kisiel zbliża nas do religijnej czystości czy oddala?
Posted on 21-Jun-07 at 1:02 pm | Permalink
komerski wrote:
Oddala – chyba, że nieświeży!
Posted on 21-Jun-07 at 5:54 pm | Permalink
dru' wrote:
Tak sobie pomyślałem że w kisielu to można się jeszcze bić. A po walce jest się dodatkowo nieczystym, znaczy brudnym. Było nie było kisiel więc to narzędzie Szatana, czy też innego złego.
Posted on 22-Jun-07 at 10:22 am | Permalink
komerski wrote:
Widzę dla ciebie światełko w tunelu, synu!
Posted on 22-Jun-07 at 10:25 am | Permalink
pmk wrote:
Ależ bracia!
Kisiel jest dobrym bo zbliża nas do Pana! Kisiel czyni nas nieczystym jedynie abyśmy się oczyścili!
Oczyszczeni z kisielu możemy chwalić imię Pana! Alleluja!
Posted on 22-Jun-07 at 11:06 am | Permalink
dru' wrote:
Ależ peemka chodzi nie o to aby się brudzić, ale aby cały czas być czystym. Dla pastora Grahamki człowiek brudzi się sam z siebie.
Hmm…
W zasadzie skoro brudzi się sam z siebie, to po kiego grzyba ma się myć. Skoro bóg Agrahama stworzył brud to może chciał abyśmy byli brudni.
Albo był w zmowie z producentami środków czystości.
Posted on 22-Jun-07 at 12:50 pm | Permalink
dru' wrote:
Domagam się wyjaśnień w powyższej sprawie od autora posta!
Posted on 22-Jun-07 at 12:51 pm | Permalink
Hoko wrote:
A wiecie, że z brudu się pchły wylegają?
Posted on 22-Jun-07 at 12:57 pm | Permalink
dru' wrote:
Pchły jak wiadomo to boże stworzenia.
Posted on 22-Jun-07 at 2:05 pm | Permalink
komerski wrote:
Cóż ja tu mogę wyjaśnić – PMK jakąś inną sektę widać zakłada
Posted on 22-Jun-07 at 6:51 pm | Permalink
pmk wrote:
Cholera no, musiałeś wszystko wygadać?!!
Myślałem, że to przejście będzie jakieś w miarę łagodne.
Posted on 22-Jun-07 at 7:44 pm | Permalink
dru' wrote:
Ja chciałem wyjaśnień w sprawie tego co czyni nas brudnymi. Jeśli cały czas musimy się myć to nie mamy czasu się wybrudzić. Jeśli tak to dlaczego jesteśmy brudni? Może pastor Graham ma w tej sprawie coś do powiedzenia.
Odnośnie sekty PMKa to ja się przyłączam w ciemno. Katolicyzm już mnie nudzi. Jeden warunek w raju musi być jakoś fajnie, nie tylko bezpłciowe anioły i rzesze bogobojnych zakonników. ;>
Posted on 22-Jun-07 at 8:27 pm | Permalink
Torlin wrote:
Nie lubię fundamentalistów, nosicieli jedynej prawdy. Fundamentalistą można być zbierając znaczki, biegając po lesie, chroniąc przyrodę, propagując zdrowy tryb życia i siedząc przy stole.
Jestem pewien, że zawsze w każdym działaniu fundamentalistycznym można znaleźć tzw. zdrowe jądro, z takich działań najczęściej historia pozostawia rzeczy dobre i słuszne, ale życie z takim człowiekiem jest to jedno wielkie pasmo udręk.
A grahamki lubię. Na śniadanie uwielbiam mleko z różnymi płatkami, rodzynkami, pokruszonymi orzechami, suszonymi owocami – ale nie znoszę smaku płatków kukurydzianych. No i co ja zrobię biedny?
Posted on 22-Jun-07 at 11:10 pm | Permalink
Hoko wrote:
Mleko? Brrr brrr… jeśli juz, to pod postacią masła…
Posted on 23-Jun-07 at 12:08 pm | Permalink
Torlin wrote:
Hoko!
Uwielbiam, codziennie muszę wypić pół litra, piję albo zimne (w temperaturze pokojowej – nie z lodówki) albo sobie robię kakao wedlowskie lub kawę Inkę.
Genetycy stwierdzili, że to nasze zachowanie zależy od genu rozkładającego laktozę – Ty go widać nie masz, a ja mam.
Pzdr
Posted on 23-Jun-07 at 12:47 pm | Permalink
komerski wrote:
Z przerażeniem przeczytałem samiutki początek komentarza Torlina
a potem pomyślałem, że to jednak dziwna sprawa. Mi organizm już większych ilości mleka nie przyswaja – ale lubię, tyle że właśnie zimne albo w kawie (wiem, wiem – barbarzyństwo) Może to prawda z tym genem… Trzeba się na Niedowiary zapytać..
Posted on 23-Jun-07 at 5:39 pm | Permalink
wwwlenaaleksandrowna wrote:
Wszystko to bardzo ciekawe:))) Cieszę sie,że tu trafiłam:)
Posted on 24-Jun-07 at 2:11 pm | Permalink
komerski wrote:
Miło słyszeć pochwały – dzięki. Teraz tym bardziej trzeba będzie klawiatury zakasać
Posted on 24-Jun-07 at 2:14 pm | Permalink
Komerski Info Blog » Pumpernikiel wrote:
[...] czasu pisałem o bułkach grahamkach, dziś będzie o chlebie. Ale nie o chlebie naszym powszednim tylko o pieczywie z mąki żytniej z [...]
Posted on 30-Aug-07 at 8:17 pm | Permalink