O dziewczynach i chłopcach, ale raczej o tych pierwszych

Jeśli ktoś z Was posiada w rodzinie bezpretensjonalną i wesołą nastolatkę w wieku 11 – 15 lat i rozpaczliwie szuka dla niej prezentu to polecam pod rozwagę książeczkę autorstwa Jean Ure pt. “Strzeżcie się chłopcy”. Więcej informacji na stronie wydawcy.

Oczywiście jak co tydzień w przygotowaniu kolejny wpis z cyklu o słowach – tym razem będziemy niegrzeczni.

Comments (11) to “O dziewczynach i chłopcach, ale raczej o tych pierwszych”

  1. Chciałem Ci się zrewanżować wpisem, ale niestety nie mam, nawet w szeroko rozumianej rodzinie.

  2. Czy ja wiem, czy niestety? Tłumaczę teraz już trzecią książeczkę o nastoletnich dziewczętach i chyba jednak przyjaciołom życzę synów :)

  3. Z dziećmi to w ogóle trudno wytrzymać… :) Niedawno przypadkiem zajrzałem do szkoły (podstawowej) – rany boskie, toż to można ogłuchnąć…

  4. Trzeba uważać gdzie się chodzi. Ale fakt – sam się dziwię, że cokolwiek jeszcze wszyscy słyszymy. Może po szkole bębenki się jakoś regenerują?

  5. Ze mną jest tak, że mam już wszystkie dzieci w domu (oczywiście w teorii, bo już z tego domu wyszły). Mam starszą córkę i młodszego syna. Ale za 14 lat będzie jak znalazł, bo moja córka spodziewa się dziecka i będę miał wnuczkę.
    Serdecznie Cię pozdrawiam

  6. komerski: Czy ja wiem, czy sie regeneruja? Ja ostatnio przygluchy chodze.

  7. PMK: To od tych modnych, brytyjskich zespołów, które tak kochasz – Mi też by uszy zwiędły ;)

  8. Bębenki się regenerują – ale tylko dzieciom… :)

  9. Od Floydow ci uszy wiedna? ;)

  10. Mi to już nie ma co na dobrą sprawę więdnąć

  11. Komerski, nie przesadzaj. Wydaje mi się, że za młody jesteś na takie teksty. Za dużo masz wody w organizmie, a cały proces więdnięcia jest przed tobą. Podobno fajnie się więdnie.

Post a Comment
*Required
*Required (Never published)