Anglik Węgier dwa bratanki

Powrót z Węgier. Ładny kraj, piękne kobiety, fantastyczne jedzenie no i język. Niepodobny zupełnie do niczego (poza pozostałymi ugrofińskimi, których nie miałem jednak okazji słuchać na żywo) co można usłyszeć w Europie.

Nie będziemy jednak zamieniać wpisu w relację z podróży. Okazuje się bowiem, że i Węgrzy ze swym kosmicznie brzmiącym językiem pożyczyli kilka słów angielszczyźnie. Oto i one:

  • biro - brytyjska nazwa długopisu pochodzi od nazwiska jego wynalazcy – Laszlo Josefa Biro (1899 – 1985). Biro, urodzony w Budapeszcie dziennikarz jako pierwszy zauważył, że tusz stosowany w druku ówczesnych gazet schnie dużo szybciej i nie smuży jak powszechny wówczas atrament do piór i wraz ze swoim bratem Gyorgym (chemikiem z zawodu) wynalazł końcówkę “z kulką” bez której nie dało się tym rodzajem tuszu pisać. Wynalazek opatentował w 1938 roku w Paryżu po tym, jak zbiegł z Węgier przed antysemickim ustawodawstwem. Patent został w 1950 roku odkupiony od Biro przez niejakiego Marcela Bicha, założyciela firmy BIC. Słowo biro po węgiersku oznacza sędziego.
  • coach - dyliżans/kareta/powóz/autokar/trener/trenować – wszystkie te angielskie słowa pochodzą od węgierskiego kocsi (z Kocs). Właśnie w miasteczku Kocs w XV wieku wynaleziono ten typ powozu (z resorami ponad osiami). Znaczenie instruktor/trener pochodzi ze slangu studentów Oksfordzkich, którzy mianem coach ochrzcili swych profesorów, którzy przewozili/przeprowadzali ich przez egzaminy. W sensie sportowym słowo pojawiło się w angielskim w roku 1861.
  • sabre - szabla (niem. Sabel, rus. sablya, fr. saber, wł. sciabla) wszystkie te słowa wywodzą się bezpośrednio z węgierskiego szablya (dosłownie narzędzie do cięcia) od czasownika szabni - ciąć. Anglicy zaczęli tego słowa używać w 1680 roku.

Podobnie jak reszta języków Europy angielski zapożyczył też znad Dunaju parę innych słów jak np:

  • czardas - (węg. csardas) – węgierski taniec ludowy (csarda oznacza gospodę)
  • goulash - gulasz (węg. gulyas). Anglicy popełniają ten sam “błąd” co i Polacy. Po węgiersku bowiem gulasz to rodzaj zupy gulaszowej, podczas gdy to, co my nazywamy gulaszem w Budapeszcie należy zamawiać prosząc o pörkölt.
  • hussar - (węg. huszar) – huzar.
  • paprika - to, co na Węgrzech mają najlepszego – papryka.
  • tokaji/tokay – (węg. tokaji) – tokaj.
  • shako/tsako - (węg. csako) – czako.

Comments (9) to “Anglik Węgier dwa bratanki”

  1. Aaaaa… to tam Cię nosiło… tak podejrzewałem, że musisz wagarować w jakimś kraju, gdzie nie ma internetu…

    PS
    A jak tam węgierki (śliwki!), nie omarzły?

  2. Sam nie wiem jak bez sieci przetrwałem tyle czasu, ale było łatwiej niż myślałem:)
    A na Węgrzech (przynajmniej w Budapeszcie) Internet mają, że hej! W McDonaldach, na stacjach metra i tym podobnych miejscach stoją takie terminale ze sztywnym łączem, do których kupuje się specjalną kartę (coś jak nasze telefoniczne) i się śmiga.
    Śliwek nie widziałem – papryka zasłaniała… albo cholera omarzły :)

  3. Dzięki za wizyty. Węgry są jednym z moich najbardziej ulubionych krajów, w latach 70. byłem chyba z 16 razy. Najbardziej zawsze podobało mi się jedzenie, coś wspaniałego. Dla ułatwienia powiem Wam, że język węgierski i fiński, mimo że pochodzą z jednego pnia, w ogóle są do siebie niepodobne.
    Budapeszt i Balaton są świetne same w sobie (+ wino), ale cudowne są mniejsze miejscowości. Pzdr

  4. Na pewno są niepodobne, ale wracałem do kraju pociągiem z dwujęzycznym węgro-polakiem i on studiował kiedyś z Estończykiem. Opowiadał, że słuchając estońskiego miał wrażenie sporego podobieństwa melodii języków, a jak potem usiedli to znaleźli kilkanaście identycznych lub b. podobnych słów w estońskim i węgierskim. Z fińskim może być podobnie…
    A na mniejsze miejscowości to długi weekend jest za krótki, niestety.

  5. Miałem przyjemność znać kiedyś finkę (nie nóż). Głupio było prosić żeby powiedziała coś po fińsku, więc w miarę możliwości czatowałem na jej telefony do rodziny. :) Wrażenie niesamowite. Mógłbym tego słuchać godzinami.

    PS. A ja utknąłem w Gorcach. Mają tam szynkę i biały ser, artykuły raczej w mieście niedostępne. Więc głównie jadłem i fotografowałem okolice.

  6. Bo się mało przebiegle zabrałeś do sprawy – powinieneś ją poprosić, żeby cię zaczęła uczyć :) Zdjęć też parę przywiozłem i coś do galerii wrzucę jak tylko zbiorę się w sobie i przerobię je z wielkich na mniejsze…

  7. Ano uczyła troszeczkę ale to nie to samo. Jakieś tam yksi kaksi kolme to nie to samo co plotki przez telefon z mamą. Wtedy fiński ukazuje się w całej swojej okazałości.

    Mnie żona piękne zdjęcie zrobiła. Raz w życiu się sobie spodobałem. :)

  8. Cóż, bardzo prawdopodobne, że fin z węgrem znaleźliby sporo wspólnego. Przecież ich języki należą do ugrofińskiej grupy języków. Mając podobne korzenie muszą mieć coś ze sobą wspólnego.

  9. Ja zawsze myślałam, że do tej grupy należą tylko węgierski i fiński, ale okazuje się, że również estoński i lapoński. No i ponoć są markery genetyczne w Węgrach, które są współne z Japończykami. Hmm… trzeba zbadać.

Post a Comment
*Required
*Required (Never published)